narciarstwo biegowe w obliczu ustawy

 
 
 
Powiedzenie o sobie, że biegam na nartach, byłoby zdecydowanie zbyt przesadzone, dlatego poprzestanę na stwierdzeniu, że od czasu do czasu lubię sobie "poczłapać" na nartach biegowych. Narciarstwo biegowe to piękny sport lub rekreacja - w zależności od intensywności wysiłku, pozwalający na niesamowicie bliski kontakt z naturą oraz na całkiem konkretne zadbanie o kondycję. 
 
Jednak to blog prawniczy... tak więc do rzeczy. Otóż od 31 grudnia 2011 roku obowiązuje ustawa o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich. 
 
Duża część regulacji dotyczącej narciarstwa biegowego jest godna pochwały. I tak wiemy już na przykład co to jest "narciarska trasa biegowa", i że powinna mieć szerokość co najmniej 3 m (art. 2 pkt 4) oraz, że pod pojęciem "zorganizowanego terenu narciarskiego" należy rozumieć również "narciarskie trasy biegowe" (art. 2 pkt 13). 
 
Z tym ostatnim związane są jednak liczne konsekwencje, albowiem podobne wymogi stawia się narciarskim trasom biegowym, jak i narciarskim trasom zjazdowym. Będąc bardziej precyzyjnym - wymogi te stawia się zarządzającym zorganizowanym terenem narciarskim - zarówno wówczas, jeżeli znajdują się w nim narciarskie trasy biegowe, jak i wówczas gdyby mamy do czynienia z narciarskimi trasami zjazdowymi. Warto przy tym wiedzieć, że zarządzającym zorganizowanym terenem narciarskim jest osoba fizyczna, osoba prawna lub jednostka organizacyjna nieposiadająca osobowości prawnej będąca właścicielem, najemcą, dzierżawcą lub posiadająca inny tytuł prawny do zorganizowanego terenu narciarskiego lub urządzeń transportu linowego lub taśmowego. Czy jeżeli zatem na własnym polu (gdybym je miał), w okolicach Trójmiasta, założę sobie tory i będę biegał w nich na nartach, będę zarządzającym zorganizowanym terenem narciarskim? No cóż - jeżeli tory udostępnię ogólnie - to raczej tak. Choć definicja zorganizowanego terenu narciarskiego nie jest szczytem precyzji - albowiem oprócz ogólnego udostępnienia wymaga, odpowiedniego naśnieżenia, odpowiedniego przygotowania sztucznego podłoża, oznaczenia i zabezpieczenia terenu przeznaczonego między innymi pod narciarskie trasy biegowe; to jednak należałoby uznać, że już ogólne udostępnienie i przygotowanie trasy (no bo bez trasy...nie ma trasy) powoduje, że mamy do czynienia ze zorganizowanym terenem narciarskim, a wszelkie inne określenia zawarte w art. 2 pkt. 13 służą de facto wskazaniu, jakie obowiązki ciążą na zarządzającym takim terenem. Co istotne w definicji zarządzającego, ani samego zorganizowanego terenu narciarskiego nie wspomina się o zarobkowym prowadzeniu działalności związanej z korzystaniem z tras, co chyba jednak jest mankamentem, bo czyni definicje bardzo szerokimi.
 
Bycie zarządzającym zorganizowanym terenem narciarskim pociąga za sobą liczne obowiązki. Otóż zgodnie z art. 19 zarządzający takim terenem odpowiada za zapewnienie warunków bezpieczeństwa osób na nim przebywających, co w szczególności polega na:
 
1) przygotowaniu, oznakowaniu, zabezpieczeniu terenów, obiektów i urządzeń służących do uprawiania narciarstwa i snowboardingu, oraz bieżącej kontroli stanu zabezpieczeń, oznaczeń i warunków narciarskich;
2) zapewnieniu ratownictwa narciarskiego;
3) określeniu i upowszechnieniu zasad korzystania z danego terenu, obiektu i urządzenia;
4) informowaniu o warunkach narciarskich i ich zmianach;
5) prowadzeniu działalności profilaktycznej i informacyjnej dotyczącej bezpieczeństwa podczas uprawiania narciarstwa i snowboardingu;
6) przekazywaniu informacji i tworzeniu ułatwień szczególnie istotnych dla potrzeb osób z różnymi rodzajami niepełnosprawności, a przebywającymi na zorganizowanych terenach narciarskich.
 
Przynajmniej część z powyższego wyliczenia (tę w której nie wymienia się narciarstwa i snowboardingu) należy odnieść do narciarskich tras biegowych.
 
Jeżeli z trasy biegowej chcielibyśmy korzystać po zmroku, to zarządca zobowiązany byłby do zapewnienia na niej oświetlenia (art. 21). Żegnajcie więc eskapady z "czołówkami".
 
Z kolei zgodnie z art. 24 ust. 1 narciarskie tasy biegowe nie mogą krzyżować się między innymi z drogami publicznymi. Tym samy całkiem sporo tras funkcjonujących na przykład w Niemczech czy w Austrii byłaby u nas... nielegalna.
 
Istnieje również obowiązek oznakowania na trasie biegowej przeszkód i innych miejsc, które mogą być niebezpieczne (art. 26) - jednak ocenianych przez ustawodawcę wyraźnie z perspektywy narciarstwa zjazdowego, w którym rozwija się dużo większe prędkości i które uprawia się na stosunkowo mniejszej i bardziej jednolitej powierzchni, aniżeli narciarstwo biegowe.
 
Zarządzający zorganizowanym terenem narciarskim ma obowiązek poinformować o zasadach korzystania z tego terenu (art. 28). Przy narciarstwie biegowym stworzenie takich zasad będzie wymagało nie lada kreatywności, choć oczywiście się da ... "zabrania się nagłego zatrzymywania się na trasie" lub "zbyt częstego upadania na zjazdach". Zasady poruszania się po trasach biegowych nie są zbyt skomplikowane, nie ma tu wyciągów, ani innych tego rodzaju urządzeń. Ruch też zwykle jest mniejszy niż na trasach zjazdowych i bardziej "rozciągnięty" w terenie. Pytanie zatem, czy tak rygorystyczny obowiązek ma sen. Może ma - choćby żeby opisać, że ruch powinien odbywać się, co do zasady, prawą stroną; a może nie ma - no bo to tylko "co do zasady", no i każdy o tym wie. 
 
Co interesujące, osoba nietrzeźwa lub odurzona nie może jedynie uprawiać narciarstwa lub snowboardingu (art. 30). Przy czym według ustawy narciarstwo i snowboarding uprawia się na narciarskiej trasie zjazdowej (art. 2 pkt. 5). Czyli narciarstwo biegowe... to nie narciarstwo w rozumieniu ustawy. Nie ma zatem przeszkód, aby osoby nietrzeźwe i odurzone pobiegały sobie na nartach, jeżeli tylko najdzie je na to ochota. Tu chyba zatem coś przeoczono.
 
Zarządzający terenem narciarskim powinien również zapewnić ratownictwo narciarskie (art. 32 i 33) oraz oznaczyć stopień trudności tras (art. 34). Do tego akurat trudno się przyczepić, chociaż obowiązek organizowania ratownictwa narciarskiego na niektórych, niewielkich, trasach biegowych (powiedzmy w środku miasta), wydaje się nieco przesadzony.
 
Na zakończenie - moje największe rozterki budzi art. 27 ust. 1, który przewiduje, że trasy biegowe przeznaczone są wyłącznie dla narciarzy uprawiających narciarstwo biegowe, no bo czy przy moich umiejętnościach można powiedzieć, że jestem "narciarzem uprawiającym narciarstwo biegowe". To oczywiście żart, bo akurat w przypadku tego przepisu mniej więcej wiadomo o co chodzi. Trudno zresztą byłoby napisać, dla "osób człapiących na nartach biegowych". Nie zmienia to jednak faktu, że ustawa wydaje się napisana bez dostatecznego rozważenia różnic pomiędzy narciarstwem biegowym a narciarstwem zjazdowym. Należałoby zatem zalecić dokonanie w niej zmian - najlepiej po konsultacjach z podmiotami i osobami mającymi o narciarstwie biegowym dużą wiedzę (a takich podmiotów i osób u nas nie brakuje), aczkolwiek sama idea uregulowania najważniejszych zasad związanych z korzystaniem również z tras biegowych, zła na pewno nie jest.
 

formularz kontaktowy

Nazwa

Adres e-mail *

Wiadomość *

obserwatorzy

Copyright © paragrafowanie