KPC zmiany - odsetki od kosztów procesu

 

Uwagi wstępne

Kodeks postępowania cywilnego (dalej w cyklu wpisów na blogu zwany: KPC) to jeden z najważniejszych aktów prawnych obowiązujących w Polsce. To właśnie ta ustawa reguluje zasady na jakich możliwe jest dochodzenie roszczeń o charakterze cywilnym przed sądami powszechnymi. Trzeba sobie w tym miejscu jasno powiedzieć - nieznajomość tych zasad i ich nieprzestrzeganie może prowadzić i wielokrotnie prowadzi do przegrania sprawy przed sądem, niezależnie od tego, że obiektywnie można mieć w danym sporze rację. Innymi słowy, fakt że mamy rację to w postępowaniu sądowym tylko niezły wstęp. Potem zaczyna się ciężka praca, trzeba bowiem umieć jeszcze wykazać przed sądem, że mamy rację i przekonać do niej, stosując się do reguł prowadzenia postępowania. Jeżeli jeszcze weźmiemy pod uwagę, że sądy wcale nierzadko popełniają błędy w stosowaniu tych reguł i konieczne jest wnoszenie środków zaskarżenia, aby przekonać do swojego stanowiska, a same reguły są często skomplikowane lub wręcz niezrozumiałe, uzyskamy uproszczony obraz tego, jak trudne jest prowadzenie sporów sądowych w Polsce. 
W dniu 4 lipca 2019 roku uchwalona została ustawa o zmianie ustawy - kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (Dziennik Ustaw pozycja 1469 z 2019 roku, dalej w cyklu wpisów na blogu zwana: nowelizacją KPC). Zmiany wprowadzone do KPC tą ustawą są bardzo daleko idące i zmieniają kluczowe reguły postępowania cywilnego, do tego stopnia, że nieznajomość tych zmian przez strony lub ich pełnomocników może mieć kluczowe znaczenie dla wyniku sprawy. 
Z uwagi na to, że (jak pewnie niektórzy z czytelników wiedzą), KPC od zawsze był moim konikiem, bardzo dokładnie przeczytałem te zmiany i będę chciał podzielić się moimi przemyśleniami na temat niektórych z nich w kolejnych wpisach na blogu.
Oczywiście, siłą rzeczy, omówię tylko niektóre zmiany, ale będą to te z nich, które w mojej ocenie są najistotniejsze. Będę się przy tym starał zachować kolejność omawiania zmian zgodną z kolejnością przepisów KPC. Od razu zasygnalizuję również, że część wpisów będzie krótka, ale część z nich może być nieco dłuższa. Niektórych zmian nie da się bowiem omówić krótko. W moich wpisach będę się skupiał przy tym wyłącznie na praktycznych aspektach wprowadzonych zmian, pomijając rozważania czysto teoretyczne.

Odsetki od kosztów procesu

Nowelizacja KPC wprowadziła zmiany do art. 98 KPC dodając do tego przepisu §1(1) i §1(2) o treści:
§1(1)Od kwoty zasądzonej tytułem zwrotu kosztów procesu należą się odsetki, w wysokości odsetek ustawowych za opóźnienie w spełnieniu świadczenia pieniężnego, za czas od dnia uprawomocnienia się orzeczenia, którym je zasądzono, do dnia zapłaty. Jeżeli orzeczenie to jest prawomocne z chwilą wydania, odsetki należą się za czas po upływie tygodnia od dnia jego ogłoszenia do dnia zapłaty, a jeżeli orzeczenie takie podlega doręczeniu z urzędu – za czas po upływie tygodnia od dnia jego doręczenia zobowiązanemu do dnia zapłaty.
§1(2)W szczególnie uzasadnionym przypadku, na wniosek strony, która w toku procesu poniosła szczególnie wysoki wydatek podlegający zwrotowi, sąd może przyznać jej odsetki przewidziane w §1(1) od kwoty równej temu wydatkowi za czas od dnia jego poniesienia przez stronę do dnia zapłaty.
Powyższa zmiana jest zmianą od dawna oczekiwaną, nie było bowiem żadnych powodów aby opóźnienie w zapłacie kosztów procesu nie wiązało się z koniecznością uiszczenia odsetek za opóźnienie. Wprawdzie pojawiały się (skąd inąd słuszne) głosy, że w przypadku wezwania do zapłaty i wyznaczenia terminu do uiszczenia kosztów procesu, możliwe jest następnie dochodzenie odsetek za opóźnienie w ich uiszczeniu. Jednakże w praktyce nikt tego nie robił, nikt nie chciał bowiem po wygraniu sprawy wszczynać kolejnej o same odsetki za opóźnienie od kosztów procesu. Dlatego w praktyce koszty procesu były regulowane z opóźnieniem i to nawet przez podmioty publiczne takie jak Skarb Państwa czy jednostki samorządu terytorialnego.
Teraz powyższa sytuacja ulegnie zmianie. Jak bowiem należy przyjąć odsetki za opóźnienie (w wysokości odsetek ustawowych za opóźnienie) będą naliczane z mocy samego prawa w następujący sposób:
  • od dnia uprawomocnienia się orzeczenia zasądzającego koszty procesu do dnia zapłaty - w przypadku orzeczeń, które nie są prawomocne z chwilą ich wydania;
  • od ósmego dnia od wydania orzeczenia zasądzającego koszty procesu do dnia zapłaty - w przypadku orzeczeń, które są prawomocne z chwilą ich wydania, ale nie podlegają doręczeniu z urzędu;
  • od ósmego dnia od doręczenia orzeczenia zasądzającego koszty procesu do dnia zapłaty - w przypadku orzeczeń, które są prawomocne z chwilą ich wydania i podlegają doręczeniu z urzędu.
Oznacza to, że nie będzie konieczności wszczynania osobnej sprawy o zasądzenie odsetek od kosztów procesu, lecz będzie można ich dochodzić po prostu w postępowaniu egzekucyjnym obok należności głównej i odsetek za opóźnienie w uiszczeniu tej należności. 
Co więcej, w szczególnie uzasadnionych wypadkach, jeżeli strona poniosła szczególnie wysoki wydatek sąd może przyznać odsetki za opóźnienie od kwoty równej temu wydatkowi już od dnia jego poniesienia. Jest to bardzo słuszne rozwiązanie. Czasem zdarza się bowiem, że choćby wydatki na opinie biegłych bywają bardzo wysokie. Najwyższe wynagrodzenie biegłego z jakim spotkałem się w mojej praktyce, to kwota przekraczająca 100.000 zł. Zasadnie zatem w przypadku wygrania sporu, odsetki za opóźnienie powinny być naliczane od takiego wydatku, już od momentu jego poniesienia. Jednak uwaga, zastosowanie omawianej tutaj zasady, następuje wyłącznie na wniosek strony, co oznacza, że sąd sam z siebie jej nie zastosuje.

Wejście w życie

Omawiana zamiana wejdzie w życie od dnia 7 listopada 2019 roku.

subklauzula 20.1 FIDIC - ważna czy nieważna?

 

FIDIC co to jest?

FIDIC to Międzynarodowa Federacja Inżynierów Konsultantów (Fédération Internationale Des Ingénieurs-Conseils, dalej jako: Fedenarcja), która opracowała zunifikowane wzorce kontraktów dotyczące różnych relacji związanych z realizowaniem inwestycji budowlanych, w tym relacji pomiędzy zamawiającym a generalnym wykonawcą i inżynierem kontraktu. Te zunifikowane wzorce, składające się z wielu numerowanych klauzul i subklauzul, stosowane są praktycznie na całym świecie z różnymi modyfikacjami wprowadzanymi przez strony kontraktu. Modyfikacje takie wprowadzane są tak zwanymi warunkami szczególnymi dla odróżnienia od warunków ogólnych, które stanowią postanowienia przeniesione wprost ze zunifikowanych wzorców. Przez FIDIC rozumie się w praktyce również poszczególne wzorcowe kontrakty opracowane przez Federację. Ten wpis będzie dotyczył tak zwanych żółtych FIDIC czyli kontraktu na zaprojektowanie i wybudowanie
Żółte FIDIC są stosowane w praktyce stosunkowo często, albowiem z perspektywy zamawiającego regulują najważniejsze etapy procesu budowlanego: zaprojektowanie obiektu budowlanego i jego wybudowanie. Wykonawca przejmuje zatem odpowiedzialność zarówno za projekt, jak i za wybudowanie obiektu budowlanego na jego podstawie.

treść subklauzuli 20.1

We wspomnianych żółtych FIDIC zawarta została między innymi subklauzula 20.1, zgodnie z którą:
Jeżeli Wykonawca uważa się za uprawnionego do jakiegokolwiek przedłużenia Czasu na Ukończenie i/lub jakiejkolwiek dodatkowej płatności, według jakiejkolwiek Klauzuli niniejszych Warunków lub z innego tytułu w związku z Kontraktem, to Wykonawca da Inżynierowi powiadomienie, opisujące wydarzenie lub okoliczność, powodującą roszczenie. Powiadomienie będzie dane najwcześniej jak to możliwe, ale nie później niż 28 dni po tym, kiedy Wykonawca dowiedział się lub powinien był dowiedzieć się, o tym wydarzeniu lub okoliczności.Jeżeli Wykonawca nie da powiadomienia o roszczeniu w ciągu takiego okresu 28 dni to Czas na Wykonanie nie będzie przedłużony, Wykonawca nie będzie uprawniony do dodatkowej płatności, a Zamawiający będzie zwolniony z całej odpowiedzialności w związku z takim roszczeniem. W przeciwnym razie będą miały zastosowanie poniższe postanowienia niniejszej Subklauzuli.
Jak zatem widać omawiana subklauzula przewiduje de facto i de iure wygaśnięcie roszczenia wykonawcy, jeżeli nie powiadomi on zamawiającego o takim roszczeniu w ciągu 28 dni - od dnia, w którym dowiedział się o wydarzeniu lub okoliczności, z której wynika to roszczenie.

kontrowersje dotyczące subklauzuli 20.1

Subklauzula 20.1 budzi kontrowersje. Często podnoszony jest pogląd - również w orzecznictwie, że na gruncie polskiego prawa jest ona nieważna na zasadzie art. 58§1 Kodeksu cywilnego albowiem jest sprzeczna z ustawą, a mianowicie z art. 119 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym:
Terminy przedawnienia nie mogą być skracane ani przedłużane przez czynność prawną.

pogląd autora bloga

W mojej ocenie pogląd o tym, że subklauzula 20.1 miałaby być nieważna z uwagi na sprzeczność z art. 119 Kodeksu cywilnego, jest ewidentnie nietrafny. Co więcej, analizując orzeczenia i wypowiedzi doktryny wskazujące na nieważność omawianej subklauzuli, nie można oprzeć się wrażeniu, że prezentowane stanowisko wynika z braku pogłębionej analizy.
W mojej ocenie omawiana subklauzula nie jest sprzeczna z żadnym przepisem prawa, nie prowadzi do obejścia prawa, nie jest sprzeczna z zasadami współżycia społecznego, ani z naturą stosunku zobowiązaniowego.
Jeżeli chodzi o art. 119 Kodeksu cywilnego to oczywiście subklauzula 20.1 nie może być z nim sprzeczna, albowiem nie dotyczy w ogóle terminu przedawnienia, lecz jedynie takiego zachowania wierzyciela, które ma wpływ na byt przysługującego mu roszczenia. Należy przy tym zauważyć, iż w umowach stosowanych w obrocie handlowym strony bardzo często przewidują, kiedy powstają określone roszczenia - głównie odszkodowawcze, a contrario wskazując, kiedy takie roszczenia nie powstają. Nikt jednak nie twierdzi, że tego rodzaju regulacje nie wywołują skutków prawnych w związku z tym, że są sprzeczne art. 119 Kodeksu cywilnego. 
Trudno również byłoby dopatrywać się naruszenia art. 351 z indeksem 1 Kodeksu cywilnego, skoro naturą stosunku zobowiązaniowego jest to, że strony same, mocą swojej woli, określają skutki prawne swoich zachowań. Omawiana klauzula nie przewiduje, że jedna ze stron może wiążąco kształtować sytuację prawną drugiej strony, lecz jedynie, iż wierzyciel - własnym zachowaniem - może doprowadzić do tego, że jego roszczenie wygaśnie. 
Należy przy tym zauważyć, iż art. 473 Kodeksu cywilnego pozwala stronom umowy kształtować zasady odpowiedzialności odszkodowawczej niemal dowolnie, z wyjątkiem postanowienia przewidującego, iż dłużnik nie będzie odpowiedzialny za szkodę, którą może wyrządzić wierzycielowi umyślnie. Skoro tak, to strony umowy, mogą samodzielnie określić, kiedy powstanie określone roszczenie odszkodowawcze. Strony mogą przykładowo wskazać, że w przypadku zajścia określonych zdarzeń, za które odpowiedzialna jest druga strona, nie będzie przysługiwało roszczenie odszkodowawcze, a w przypadku zajścia innych zdarzeń, roszczenie odszkodowawcze będzie przysługiwało. Strony mogą również określić ryczałtową wysokość odszkodowania w postaci kary umownej, nie przewidując możliwości dochodzenia odszkodowania w zakresie, w którym szkoda przewyższa wysokość kary umownej. Jeżeli tak, to równie dobrze strony umowy mogą określić, kiedy roszczenie odszkodowawcze wygaśnie, zwłaszcza jeżeli regulacja w tym zakresie odnosi się do zachowania wierzyciela i obowiązujących go mierników staranności. W tego typu regulacji nie można doszukać się żadnych podstaw do uznania jej za nieważną.
Nie można również zapominać, że to przecież wierzyciel jest dysponentem swojego roszczenia - może go w ogóle nie dochodzić, może również zwolnić dłużnika z długu. Skoro tak, to może również zgodzić się na to, że jeżeli nie zachowa się w określony sposób, to jego roszczenie wygaśnie. Skutek tego rodzaju regulacji jest bowiem identyczny, jak w przypadku faktycznego niedochodzenia roszczenia lub zwolnienia z długu. 
Subklauzula 20.1 jest zatem niczym innym, jak połączeniem bytu prawnego roszczeń z obowiązkiem profesjonalnej staranności wierzyciela będącego wykonawcą. Jeżeli wierzyciel nie zachowa się w określony, staranny sposób, to jego roszczenia wygasną. Tego typu regulacja nie jest nieważna. Co więcej niemal identyczna regulacja przewidziana jest ustawowo w przypadku niektórych roszczeń, jak choćby roszczenia z tytułu rękojmi za wady rzeczy. Skoro zatem tego rodzaju regulacja znana jest, co do zasady, polskiemu prawu to nie powinno budzić wątpliwości, że implementacja takiej regulacji do stosunku umownego jest dopuszczalna i w pełni skuteczna. 
Należy wreszcie zauważyć, iż żadnych wątpliwości nie budzi zrzeczenie się roszczenia przez wierzyciela w postępowaniu cywilnym. Powód może bowiem cofnąć pozew, ze zrzeczeniem się roszczenia (art. 203§1 Kodeksu postępowania cywilnego). Nikt jednak nie twierdzi, że tego rodzaju czynność wierzyciela (powoda) jest nieważna, albowiem narusza art. 119 Kodeksu cywilnego, względnie art. 353 z indeksem 1 Kodeksu cywilnego. Skoro zatem wierzyciel może zrzec się roszczenia po jego powstaniu, to nie ma podstaw do uznania, że nie może zgodzić się na regulację przewidującą, że jeżeli zachowa się w określony sposób, to będzie to równoznaczne ze zrzeczeniem się przez niego roszczenia - z materialnoprawnym ustaniem bytu prawnego tego roszczenia. 
Żadne argumenty natury prawnej nie uzasadniają odmiennego traktowania opisanych powyżej instytucji i subklauzuli 20.1, a w konsekewncji uznawania tej subklauzuli za nieważną.

orzecznictwo

W kwestii nieważności subklauzuli 20.1 orzecznictwo było niekonsewentne. Z jednej strony było wiele orzeczeń, z których wynikało, że subklauzula ta jest nieważna, z drugiej jednak strony można było znaleść wiele orzeczeń, z których wynikało, że subklauzula ta jest ważna.
Jednakże w ostatnim czasie wyraźnie przeważać zaczęły poglądy o ważności omawianej subklauzuli. Tytułem przykładu przywołać można następujące poglądy opowiadające się za ważnością subklauzuli 20.1, które znalazły się w uzasadnieniach cytowanych poniżej orzeczeń:
  • wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 30 kwietnia 2013 roku, sygnatura akt: XXV C 355/10:
zgodnie z zasadą swobody umów wyrażoną w art. 353 ind. 1 k.c. istnieje możliwość umownego zastrzeżenia terminu zawitego, po upływie którego roszczenia wierzyciela wygasają i nie jest to sprzeczne z art. 119 k.c., ponieważ inne są skutki i funkcje terminów zawitych i terminów przedawnienia
  • wyrok Sądu Okręgwoegwo w Warszawie z dnia 5 listopada 2014 roku, sygnatura akt: XXV C 1378/07:
Sąd Okręgowy powołując się na orzecznictwo Sądu Apelacyjnego w Warszawie stwierdził, że 28 - dniowy termin na złożenie powiadomienia o roszczeniu jest terminem zawitym umownym, którego niedochowanie powoduje, że wykonawca nie może dochodzić dodatkowej płatności a zamawiający zwolniony jest z całej odpowiedzialności w związku z takim roszczeniem.[…] Jednocześnie Sąd nie podzielił poglądu, że subklauzula 20.1 ogólnych warunków kontraktu narusza przepis art. 119 k.c. zakazujący umownego skracania i wydłużania terminów przedawnienia roszczeń. Zdaniem Sądu istnieje możliwość umownego zastrzeżenia terminu zawitego, po upływie którego roszczenia wierzyciela wygasają. Takie uregulowanie mieści się w wyrażonej w art. 353 1 k.c. zasadzie swobody umów, nie jest w szczególności sprzeczne z przepisami prawa, w tym z art. 119 k.c. Inne są bowiem skutki, funkcje terminów zawitych i terminów przedawnienia.
  • wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 14 lutego 2018 roku, sygnatura akt: I AGa 65/18:
Powód, mając świadomość niedochowania wymogów określonych w subklauzuli 20.1 warunków kontraktu, już w pozwie, a następnie w odpowiedzi na apelację kwestionował dopuszczalność zastrzeżenia w tej subklauzuli zawartego, a to ustanowienia terminu zgłoszenia roszczenia pod rygorem utraty uprawnienia. Wskazywał przy tym, że zapis tej subklauzuli jest recepcją zapisu warunków kontraktowych (...), które nie są aktem prawa międzynarodowego, ale wzorcem umownym, zaś prawo polskie nie dopuszcza umownego ustanawiania terminów zawitych. Wskazana subklauzula byłaby zatem sprzeczna z prawem, a w konsekwencji nieważna. Sąd Apelacyjny tego poglądu nie podziela. W doktrynie prawa, a niekiedy i w orzecznictwie formułowane są poglądy o niedopuszczalności ustanawiania lub modyfikowania terminów zawitych wolą stron, a rozumowanie zwolenników tych poglądów opiera się przede wszystkim na stosowaniu przez analogię przepisu art. 119 k.c. Jednakże dostrzec trzeba także bardzo mocne argumenty przeciwników takiego zakazu. W szczególności zauważyć trzeba, że terminy zawite mają niejednolity charakter. Z reguły dzieli się je na terminy sądowe i pozasądowe, względnie na terminy do sądowego dochodzenia roszczeń, terminy do wykonania praw kształtujących oraz terminy do podjęcia pozasądowej czynności zmierzającej do zachowania prawa. O ile w odniesieniu do terminów do sądowego dochodzenia roszczeń, z uwagi na ich podobieństwo do terminów przedawnienia, zgodzić się należy, że nie jest dopuszczalne ich ustanawianie i kształtowanie wolą stron, o tyle nie ma przeszkód, aby w ramach swobody umów ustanowionej przepisem art. 353 ( 1) k.c. strony umownie ustanowiły konieczność dokonania określonych aktów staranności w postaci zawiadomienia drugiej strony o okolicznościach powodujących powstanie roszczenia lub rozszerzających jego zakres, pod rygorem utraty uprawnienia. Chodzi tu o umowny termin notyfikacyjny o charakterze zbliżonym do ustawowego terminu z art. 563 § 1 k.c. Sąd Najwyższy wypowiadał się za dopuszczalnością ustanawiania umownych terminów zawitych sensu stricto, których niezachowanie powoduje utratę określonych uprawnień (por. wyroki z 30 czerwca 1980 r. I CR 206/80, z dnia 3 lutego 2011 r. I CSK 282/10). W ostatnim czasie Sąd Najwyższy odniósł się wprost do postanowienia klauzuli (...)wzorca umownego (...), stwierdzając w wyroku z dnia 23 marca 2017 r. V CSK 449/16 co następuje: „Przewidziany w klauzuli (...) wzorca umownego (...) termin do zawiadomienia zamawiającego przez wykonawcę o okolicznościach uzasadniających wynagrodzenie za roboty dodatkowe jest umownym terminem zawitym do dokonania umownego aktu staranności, pod rygorem utraty określonego uprawnienia. Dopuszczalność takiego zastrzeżenia umownego wynika z art. 353 ( 1) k.c., który także stanowi podstawę badania skuteczności zastrzeżenia w odniesieniu do konkretnego roszczenia”. Sąd Apelacyjny w obecnym składzie pogląd ten podziela i zauważa, że brak podstaw do nieodniesienia go także do dodatkowych płatności związanych z przedłużeniem czasu trwania prac z przyczyn leżących po stronie zamawiającego.
Przede wszystkim przywołać należy jednak wypowiedź Sądu Najwyższego zawartą w jednym z najnowszych orzeczeń dotyczących omawianej kwestii i przesądzającą ważność subklauzuli 20.1:
  • wyrok Sądu Najwyższego z dnia 23 marca 2017 roku, sygnatura akt: V CSK 449/16, OSNC - Zbiór dodatkowy 2017 numer D, pozycja 67, strona 70, Biuletyn Sądu Najwyższego z 2017 numer 9|:
Termin przewidziany w omawianej klauzuli jest zatem umownym terminem notyfikacyjnym, w czasie którego należy zawiadomić drugą stronę o określonych okolicznościach, pod rygorem utraty określonych uprawnień. Co do charakteru jest zbliżony do ustawowego terminu reklamacyjnego i aktu staranności przewidzianych m.in. w art. 563 § 1 KC. Dopuszczalność zastrzegania w umowie terminów zawitych sensu stricto, których niezachowanie powoduje utratę określonych umownych uprawnień, w tym terminów notyfikacyjnych i aktów staranności, nie powinna być kwestionowana na gruncie zasady swobody umów przewidzianej w art. 3531 KC. Dopuścił ją także Sąd Najwyższy między innymi w wyrokach z 30 czerwca 1980 r. I CR 206/80 (OSNC z 1981 r. Nr 4, poz. 63), z 20 września 2007 r. II CSK 241/07 i 3 lutego 2011 r. I CSK 282/10. Wbrew odmiennemu stanowisku Sądów obu instancji należy zatem uznać, że strony mogły zastrzec w łączącej je umowie opartej na wzorcu umownym FIDIC klauzulę 20.1 zawierającą umowny termin zawity do dokonania aktu staranności zawiadomienia przez wykonawcę zamawiającego o okolicznościach uzasadniających żądanie wynagrodzenia za roboty dodatkowe, pod rygorem utraty tego uprawnienia.[…] Należy bowiem uznać, że zawarta w umowie stron klauzula 20.1 mogła dotyczyć jedynie odpowiedzialności kontraktowej zamawiającego, a zatem jej zastosowanie w wypadku naruszenia przyjętego w niej terminu notyfikacyjnego, mogło doprowadzić co najwyżej do wygaśnięcia uprawnienia wykonawcy do żądania od zamawiającego wynagrodzenia za roboty dodatkowe w oparciu o postanowienia umowy.
W uzasadnieniu wskazanego wyżej wyroku Sąd Najwyższy przesądził o tym, że subklauzula 20.1 jest w pełni dopuszczalna, a niedochowanie terminu w niej przewidzianego prowadzi do wygaśnięcia roszczenia.

podsumowanie

  • W mojej ocenie nie ma żadnych przekonujących powodów, aby uznawać subklauzulę 20.1 za nieważną.
  • Stanowisko zgodnie, z którym subklauzula 20.1 miałaby być nieważna wydaje się pobieżne i niepoprzedzone dogłębną analizą zagadnienia.
  • Najnowsze orzecznictwo, w tym Sądu Najwyższego prezentuje stanowisko, zgodnie z którym subklauzula 20.1 nie jest nieważna i jest w pełni skuteczna

RODO a działalność ubezpieczniowa











 
 
 
 
 
 
W dniu 21 lutego 2019 roku Sejm uchwalił ustawę o zmianie niektórych ustaw w związku z zapewnieniem stosowania rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) - dalej jako ustawa. Jest to tak zwane sektorowe RODO, czyli ustawa wdrażająca rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 roku w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) - dalej jako RODO w poszczególnych sektorach działalności, głównie gospodarczej. Ustawa została teraz przekazana do Senatu, czyli może jeszcze ulec zmianie. Jednak już teraz przyjrzymy się jej przepisom, a konkretnie art. 138 wprowadzającemu zmiany do ustawy z dnia 11 września 2015 roku o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej (Dziennik Ustaw z 2015 roku, pozycja 1844) - dalej jako UDU
 
 
 
Zacząć należy od tego, że działalność ubezpieczeniowa jest szczególnym rodzajem działalności, który często wiąże się z koniecznością przetwarzania tak zwanych danych osobowych wrażliwych, czyli danych osobowych, o których mowa w art. 9 ust. 1 RODO, do których zalicza się dane osobowe ujawniające: pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub światopoglądowe, przynależność do związków zawodowych, dane genetyczne, dane biometryczne, dane dotyczące zdrowia, seksualności lub orientacji seksualnej. Dotyczy to zwłaszcza ubezpieczeń zdrowotnych, w których zdarzeniem ubezpieczeniowym jest wystąpienie lub podejrzenie choroby lub okoliczności pogarszających zdrowie ubezpieczonego. NIestety ustawa nie odróżnia takich ubezpieczeń (a także ubezpieczeń na życie) od innych ubezpieczeń, co w mojej ocenie jest błędem, albowiem w tego rodzaju ubezpieczeniach nie da się po prostu funkcjonować bez ciągłego przetwarzania danych osobowych wrażliwych - tak w odniesieniu do ustalania wysokości składek ubezpieczeniowych, jak i w odniesieniu do ustalania praw do świadczeń ubezpieczeniowych. 
 
 
 
Przechodząc do omawiania zmian wprowadzanych przez ustawę należy wskazać, że pierwsza z nich wprowadza do UDU w art. 3 ust. 1 punkt 33a, który zawiera definicję profilowania. Jest to definicja polegająca na odesłaniu do art. 4 pkt 4 RODO, czyli równie dobrze mogłoby jej nie być. Dla porządku należy wskazać, że przez profilowanie rozumie się:
dowolną formę zautomatyzowanego przetwarzania danych osobowych, które polega na wykorzystaniu danych osobowych do oceny niektórych czynników osobowych osoby fizycznej, w szczególności do analizy lub prognozy aspektów dotyczących efektów pracy tej osoby fizycznej, jej sytuacji ekonomicznej, zdrowia, osobistych preferencji, zainteresowań, wiarygodności, zachowania, lokalizacji lub przemieszczania się 
Kolejna zmiana dotyczy art. 35 ust. 7 UDU i polega na rozciągnięciu tajemnicy ubezpieczeniowej z art. 35 ust. 1 UDU nie tylko na Polską Izbę Ubezpieczeń i osoby w niej zatrudnione, ale także na Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny i Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych oraz osoby w nich zatrudnione.
Dodane art. 35a i 35b UDU dotyczą przetwarzania danych osobowych w przypadku uzasadnionego podejrzenia popełniania przestępstwa na szkodę zakładu ubezpieczeń oraz dla prawidłowej realizacji zadań dotyczących przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu oraz zapobiegania przestępstwom. Szersze omówienie tych regulacji nie będzie przedmiotem tego wpisu. W praktyce przepisy te nie są bowiem często stosowane. 
 
 
 
Zmiany w zakresie art. 38 i 39 UDU obejmują:
 
- zawężenie zakresu informacji o stanie zdrowia ubezpieczonego lub osoby na rachunek, której ma zostać zawarta umowa ubezpieczenia, o udzielenie których może występować zakład ubezpieczeń do podmiotów wykonujących działalność leczniczą, poprzez usunięcie możliwości pozyskania informacji o rokowaniach związanych z leczeniem (zmiany w art. 38 ust. 2 pkt 1 i pkt 2 UDU);
 
 
 
- usunięcie warunku pisemności zgody ubezpieczonego lub osoby na rachunek, której ma zostać zawarta umowa ubezpieczenia, na wystąpienie przez zakład ubezpieczeń o udzielenie powyższych informacji oraz na wystąpienie o udzielenie takich informacji do innego zakładu ubezpieczeń.
 
W praktyce powyższe zmiany nie będą miały zapewne większego znaczenia. Informacja o rokowaniach dotyczących stanu zdrowia rzadko bowiem była udzielana. Tak na prawdę, nikt nie jest przecież w stanie, odpowiedzialnie, udzielić takiej informacji. Stan zdrowia może bowiem zmieniać się i często zmienia się w sposób trudny do przewidzenia. Z kolei zniesienie wymogu pisemności zgody nie zmieni raczej faktu, że zakłady ubezpieczeń i tak będą pozyskiwały tę zgodę w formie pisemnej. Dla własnego bezpieczeństwa zakład ubezpieczeń musi bowiem być w stanie wykazać, że dysponuje tego rodzaju zgodą. Drogą do tego jest przede wszystkim pozyskanie zgody w formie pisemnej. Ewentualnie w grę wchodzić będzie uzyskanie zgody w formie wiadomości e-mail. W tym przypadku pozostanie jednak zawsze wątpliwość czy zgoda została faktycznie udzielona przez osobę, z której adresu e-mail wysłano wiadomość. 
 
 
 
Art. 41 ust. 1 UDU ma otrzymać nową treść, którą warto w tym miejscu przytoczyć:
Zakład ubezpieczeń przetwarza dane, o których mowa w art. 9 rozporządzenia 2016/679 dotyczące zdrowia, ubezpieczonych lub uprawnionych z umowy ubezpieczenia, zawarte w umowach ubezpieczenia lub oświadczeniach składanych przed zawarciem umowy ubezpieczenia, odpowiednio w celu oceny ryzyka ubezpieczeniowego lub wykonania umowy ubezpieczenia, w zakresie niezbędnym z uwagi na cel i rodzaj ubezpieczenia.
W przypadku tego przepisu należy zatrzymać się na trochę dłużej. W pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę na jego wadliwą redakcję. Nie wiedzieć bowiem dlaczego przepis ten wymienia ubezpieczonych i uprawnionych z umowy ubezpieczenia, a nie wymienia osób na rachunek, których ma zostać zawarta umowa ubezpieczenia. Jest to tym bardziej zaskakujące, jeżeli weźmie się pod uwagę, że omawiany przepis wskazuje dokumenty, w których zawarte są dane osobowe wrażliwe oraz cel przetwarzania tych danych, przewidując między innymi, że chodzi o dane osobowe wrażliwe zawarte w oświadczeniach składanych przed zawarciem umowy ubezpieczenia oraz przetwarzanie tych danych osobowych w celu oceny ryzyka ubezpieczeniowego. Tymczasem ocena ryzyka ubezpieczeniowego i przetwarzanie danych osobowych zawartych we wspomnianych oświadczeniach dotyczą raczej osób, na rachunek których ma zostać zawarta umowa ubezpieczenia, a nie ubezpieczonych i uprawnionych z tej umowy. No cóż, nasz ustawodawca, niestety nie pierwszy raz, pozostaje nieprecyzyjny. Wykładnia celowościowa będzie w tym przypadku przemawiała za stosowaniem omawianego przepisu również do osób, na rachunek których ma zostać zawarta umowa ubezpieczenia. Jednakże w materii takiej jak ochrona danych osobowych, w tym w szczególności wrażliwych, sięganie do wykładni celowościowej i wyjście poza wykładnię stricte literalną, wydaje się cokolwiek ryzykowne. 
 
 
 
Kolejną kwestią związaną z art. 41 ust. 1 UDU jest odpowiedź na pytanie, czy istnienie takiego przepisu oznacza, że zakład ubezpieczeń nie musi mieć zgody ubezpieczonych i uprawnionych z umowy ubezpieczenia na przetwarzanie danych osobowych opisane w tym przepisie? Otóż właśnie nie. Pamiętajmy bowiem, że RODO, jako rozporządzenie unijne, jest aktem prawnym nadrzędnym wobec ustawy. Zgodnie z art. 9 ust. 1 i ust. 2 RODO przetwarzanie danych osobowych wrażliwych możliwe jest tylko jeżeli spełniony jest jeden z poniższych warunków:
a) osoba, której dane dotyczą, wyraziła wyraźną zgodę na przetwarzanie tych danych osobowych w jednym lub kilku konkretnych celach, chyba że prawo Unii lub prawo państwa członkowskiego przewidują, iż osoba, której dane dotyczą, nie może uchylić zakazu, o którym mowa w ust. 1;
b) przetwarzanie jest niezbędne do wypełnienia obowiązków i wykonywania szczególnych praw przez administratora lub osobę, której dane dotyczą, w dziedzinie prawa pracy, zabezpieczenia społecznego i ochrony socjalnej, o ile jest to dozwolone prawem Unii lub prawem państwa członkowskiego, lub porozumieniem zbiorowym na mocy prawa państwa członkowskiego przewidującymi odpowiednie zabezpieczenia praw podstawowych i interesów osoby, której dane dotyczą;
c) przetwarzanie jest niezbędne do ochrony żywotnych interesów osoby, której dane dotyczą, lub innej osoby fizycznej, a osoba, której dane dotyczą, jest fizycznie lub prawnie niezdolna do wyrażenia zgody;
d) przetwarzania dokonuje się w ramach uprawnionej działalności prowadzonej z zachowaniem odpowiednich zabezpieczeń przez fundację, stowarzyszenie lub inny niezarobkowy podmiot o celach politycznych, światopoglądowych, religijnych lub związkowych, pod warunkiem że przetwarzanie dotyczy wyłącznie członków lub byłych członków tego podmiotu lub osób utrzymujących z nim stałe kontakty w związku z jego celami oraz że dane osobowe nie są ujawniane poza tym podmiotem bez zgody osób, których dane dotyczą;
e) przetwarzanie dotyczy danych osobowych w sposób oczywisty upublicznionych przez osobę, której dane dotyczą;
f) przetwarzanie jest niezbędne do ustalenia, dochodzenia lub obrony roszczeń lub w ramach sprawowania wymiaru sprawiedliwości przez sądy;
g) przetwarzanie jest niezbędne ze względów związanych z ważnym interesem publicznym, na podstawie prawa Unii lub prawa państwa członkowskiego, które są proporcjonalne do wyznaczonego celu, nie naruszają istoty prawa do ochrony danych i przewidują odpowiednie i konkretne środki ochrony praw podstawowych i interesów osoby, której dane dotyczą;
h) przetwarzanie jest niezbędne do celów profilaktyki zdrowotnej lub medycyny pracy, do oceny zdolności pracownika do pracy, diagnozy medycznej, zapewnienia opieki zdrowotnej lub zabezpieczenia społecznego, leczenia lub zarządzania systemami i usługami opieki zdrowotnej lub zabezpieczenia społecznego na podstawie prawa Unii lub prawa państwa członkowskiego lub zgodnie z umową z pracownikiem służby zdrowia i z zastrzeżeniem warunków i zabezpieczeń, o których mowa w ust. 3;
i) przetwarzanie jest niezbędne ze względów związanych z interesem publicznym w dziedzinie zdrowia publicznego, takich jak ochrona przed poważnymi transgranicznymi zagrożeniami zdrowotnymi lub zapewnienie wysokich standardów jakości i bezpieczeństwa opieki zdrowotnej oraz produktów leczniczych lub wyrobów medycznych, na podstawie prawa Unii lub prawa państwa członkowskiego, które przewidują odpowiednie, konkretne środki ochrony praw i wolności osób, których dane dotyczą, w szczególności tajemnicę zawodową;
j) przetwarzanie jest niezbędne do celów archiwalnych w interesie publicznym, do celów badań naukowych lub historycznych lub do celów statystycznych zgodnie z art. 89 ust. 1, na podstawie prawa Unii lub prawa państwa członkowskiego, które są proporcjonalne do wyznaczonego celu, nie naruszają istoty prawa do ochrony danych i przewidują odpowiednie, konkretne środki ochrony praw podstawowych i interesów osoby, której dane dotyczą.
Jak zatem widać, generalnie dane osobowe wrażliwe mogą być przetwarzane za zgodą osoby, której dotyczą, a bez tej zgody, tylko w bardzo wyjątkowych przypadkach. Jako, że omawiana ustawa zmieniająca tego nie wyjaśnia, ani nie wynika to z nowej treści art. 41 UDU, należy się zastanowić, czy przepis ten może podpadać pod jeden z przypadków, o których mowa w punktach od b) do j) powyżej. W zasadzie jedyny przypadek, który mógłby wchodzić w grę, to przypadek wymieniony w literze i). Przynajmniej w przypadku ubezpieczeń zdrowotnych może bowiem chodzić o interes publiczny w dziedzinie zdrowia publicznego. Niestety, motyw 54 przesądza omawianą kwestię. Zgodnie z tym motywem:
(54) Niezbędne z uwagi na względy interesu publicznego w dziedzinie zdrowia publicznego może być przetwarzanie szczególnych kategorii danych osobowych bez zgody osoby, której dane dotyczą. Przetwarzanie takie powinno podlegać konkretnym, odpowiednim środkom chroniącym prawa i wolności osób fizycznych. W tym kontekście "zdrowie publiczne" należy interpretować zgodnie z definicją z rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1338/2008 12), czyli jako wszystkie elementy związane ze zdrowiem, mianowicie stan zdrowia, w tym zachorowalność i niepełnosprawność, czynniki warunkujące stan zdrowia, potrzeby w zakresie opieki zdrowotnej, zasoby opieki zdrowotnej, oferowane usługi opieki zdrowotnej i powszechny dostęp do nich, wydatki na opiekę zdrowotną i sposób jej finansowania oraz przyczyny zgonów. Przetwarzanie danych dotyczących zdrowia z uwagi na względy interesu publicznego nie powinno skutkować przetwarzaniem danych osobowych do innych celów przez strony trzecie, takie jak pracodawcy, czy zakłady ubezpieczeń i banki.
Nie ma zatem wątpliwości, że art. 41 ust. 1 UDU nie może stanowić podstawy do przetwarzania danych osobowych wrażliwych bez zgody osoby, której dane dotyczą, również na podstawie art. 9 ust. 2 lit. i) RODO.
Jaki zatem jest sens omawianego przepisu? Otóż zgodnie z art. 9 ust. 4 RODO:
Państwa członkowskie mogą zachować lub wprowadzić dalsze warunki, w tym ograniczenia w odniesieniu do przetwarzania danych genetycznych, danych biometrycznych lub danych dotyczących zdrowia.
Mając powyższe na uwadze, należy uznać, że art. 41 ust 1 UDU stanowi ograniczenie w możliwości przetwarzania danych osobowych wrażliwych ubezpieczonych i uprawnionych z umowy ubezpieczenia przez zakład ubezpieczeń. Zakład ubezpieczeń może zatem uzyskiwać zgodę tych osób na przetwarzanie ich danych osobowych dotyczących zdrowia, ale wyłącznie jeżeli dane te są zawarte w umowie ubezpieczenia lub oświadczeniu złożonym przed jej zawarciem oraz wyłącznie w celu oceny ryzyka ubezpieczeniowego lub wykonania umowy ubezpieczenia w zakresie niezbędnym do tego z uwagi na cel i rodzaj ubezpieczenia.
 
 
 
Kolejne zmiany przewidują wprowadzenie ustępów 1a i 1b do art. 41 UDU. Ustęp 1a pozwala na stosowanie przez zakład ubezpieczeń zautomatyzowanego przetwarzania danych osobowych, w tym profilowania, w następujących celach:
 
dokonania oceny ryzyka ubezpieczeniowego,
 
 
 
- ustalenia przyczyn i okoliczności zdarzeń losowych,
 
 
 
- ustalanie wysokości szkód oraz rozmiaru odszkodowań oraz innych świadczeń należnych uprawnionym z umów ubezpieczenia lub umów gwarancji ubezpieczeniowych.
 
Problem polega jednak na tym, że zgodnie z art. 41 ust. 1a UDU, takie zautomatyzowane przetwarzanie danych osobowych może następować przy podejmowaniu przez zakład ubezpieczeń decyzji w indywidualnych przypadkach. Nie wiadomo jednak o co chodzi? Wszak zakład ubezpieczeń nie jest organem administracji i nie wydaje decyzji w indywidualnych sprawach. Uznać należałoby, że chodzi po prostu o dokonywanie przez zakład ubezpieczeń oceny, czy zawrzeć daną umowę ubezpieczenia (ocena ryzyka ubezpieczeniowego) oraz czy danemu ubezpieczonemu lub uprawnionemu z umowy ubezpieczenia przysługuje świadczenie ubezpieczeniowe i w jakiej wysokości. Jednakże taka, a nie inna redakcja, omawianego przepisu wywołuje wątpliwości, czy znajdzie on zastosowanie przy dokonywaniu przez zakład ubezpieczeń oceny czy zawrzeć umowę grupowego ubezpieczenia (czyli taką w której jeden ubezpieczający wykupuje ubezpieczenie dla wielu ubezpieczonych), nie wiadomo bowiem, czy w takim przypadku będziemy mieli dalej do czynienia z decyzją w indywidualnym przypadku. W mojej ocenie, pomimo niefortunnej redakcji przepisu, należałoby uznać, że znajdzie on zastosowanie również w takiej sytuacji. Jako indywidualny przypadek należałoby bowiem traktować jedną umowę ubezpieczenia, bez względu na to, że ma ona na celu udzielenie ochrony ubezpieczeniowej wielu osobom. 
 
 
 
Warunkiem omawianego zautomatyzowanego przetwarzania danych osobowych jest zapewnienie osobie, której dotyczy zautomatyzowana decyzja, prawa do otrzymania stosownych wyjaśnień co do podstaw podjętej decyzji, zakwestionowania tej decyzji, wyrażenia własnego stanowiska oraz do uzyskania interwencji ludzkiej. W praktyce zatem chodzi o zapewnienie odpowiedniej procedury wyjaśniającej i reklamacyjnej, która i tak gwarantowana jest powszechnie obowiązującymi przepisami: dla osób fizycznych - ustawą z dnia 5 sierpnia 2015 roku o rozpatrywaniu reklamacji przez podmioty rynku finansowego i o rzeczniku finansowym  (Dziennik Ustaw z 2015 roku, pozycja 1348)a dla osób prawnych i spółek nieposiadających osobowości prawnej - ustawą z dnia 15 grudnia 2017 roku o dystrybucji ubezpieczeń (Dziennik Ustaw z 2017 roku, pozycja 2486).
 
 
 
Omawiane zautomatyzowane przetwarzanie może dotyczyć wyłącznie następujących danych osobowych: imię (imiona) i nazwisko, nazwisko rodowe, imiona rodziców, datę i miejsce urodzenia, wiek, płeć, obywatelstwo, numer PESEL, o ile został nadany, numer identyfikacji podatkowej, o ile został nadany, numer i serię dowodu osobistego lub innego dokumentu potwierdzającego tożsamość, charakter wykonywanej pracy (branża), miejsce zamieszkania, okres ubezpieczenia, przebieg ubezpieczenia, sumę ubezpieczenia, stan cywilny, stan zdrowia ubezpieczonego, sytuację finansową, datę i numer rejestracji szkody, datę wystąpienia szkody oraz datę zgłoszenia szkody lub roszczenia, dane identyfikujące umowę ubezpieczenia, której szkoda dotyczy, dane identyfikujące przedmiot ubezpieczenia.
 
 
 
Zmiana polegająca na dodaniu ustępu 1c do art. 41 UDU pozwoli zakładom ubezpieczeń na przetwarzanie wymienionych wyżej danych osobowych dotyczących ubezpieczonego, ubezpieczającego lub uprawnionego z umowy ubezpieczenia - bez jego zgody - w celach, o których mowa w art. 33 ust. 3 UDU, jednak nie dłużej niż przez 12 lat od dnia rozwiązania umowy ubezpieczania. Zgodnie z art. 33 ust. 3 UDU:
Zakład ubezpieczeń gromadzi odpowiednie dane statystyczne w celu ustalania na ich podstawie wysokości składek ubezpieczeniowych, składek reasekuracyjnych oraz rezerw techniczno-ubezpieczeniowych dla celów wypłacalności i rezerw techniczno-ubezpieczeniowych dla celów rachunkowości.
Powyższe uregulowanie umożliwi zatem przetwarzanie wielu danych osobowych w celach istotnych z punktu widzenia działalności zakładów ubezpieczeń. Je to więc zmiana, która powinna ułatwić prowadzenie działalności ubezpieczeniowej. Nawet jeżeli bowiem zakład ubezpieczeń nie uzyska zgody na tego rodzaju przetwarzanie danych osobowych, to i tak będzie mógł je przetwarzać dla realizacji przywołanych celów. Powyższa regulacja znajduje swoje umocowanie w art. 9 ust. 2 litera j) RODO, który zasadniczo pozwala na przetwarzanie danych osobowych między innymi do celów statystycznych bez zgody osoby, której dane dotyczą. Zauważyć należy przy tym, że omawiane przetwarzanie danych osobowych nie będzie mogło dotyczyć danych osób, na rzecz których umowa ubezpieczenia miała zostać zawarta, obejmuje ono bowiem wyłącznie osoby, które albo zawarły umowę ubezpieczenia, albo były objęte ochroną ubezpieczeniową, jako ubezpieczeni lub uprawnieni z umowy ubezpieczenia.
 
 
 
Ustawa zmieniająca uchyla ustęp 2 art. 41 UDU, co oznacza, że zakłady ubezpieczeń nie będą korzystały z żadnych zwolnień w zakresie informowania o administratorze danych. Pełne zastosowanie znajdzie zatem art. 14 i 15 RODO.
 
 
 
Ostatnią zmianą jest dodanie art. 2a w art. 42 UDU, który przewiduje że dane osobowe zebrane na podstawie art. 42 ust. 1 i ust. 2 UDU dotyczące osób odpowiedzialnych za zajście zdarzenia losowego będą przetwarzane przez podmioty uprawnione do pozyskania tych danych, w tym zakłady ubezpieczeń, na podstawie art. 10 RODO, który dotyczy wyroków skazujących oraz czynów zabronionych.
 
 
 
Jak widać z powyższej analizy, zmiany które ma wprowadzić ustawa nie będą zmierzały raczej do ułatwienia prowadzenia działalności ubezpieczeniowej, poza małymi wyjątkami. Inną kwestią jest, że w świetle przepisów RODO oraz faktu, że dane osobowe, z których korzystają zakłady ubezpieczeń, to zwykle dane osobowe wrażliwe, pole manewru nie jest tutaj niestety duże. Jeszcze inną kwestią jest, że część z omówionych zmian jest nieprecyzyjna, a część wręcz niepotrzebna. Takich błędów można było z pewnością uniknąć.

szkoda bezpośrednia a pośrednia

 

Tematem dzisiejszego wpisu będzie kwestia podziału szkody na bezpośrednią i pośrednią. W niektórych podręcznikach do prawa cywilnego oraz w niektórych monografiach stwierdza się autorytatywnie, że w polskim porządku prawnym brak jest odpowiedzialności za szkodę pośrednią. Czy takie stanowisko jest prawidłowe? Otóż moim zdaniem nie jest.
 
Należy zacząć od tego, że z podziałem na szkody bezpośrednie i pośrednie będziemy mieli do czynienia właściwie wyłącznie w przypadku odpowiedzialności deliktowej. Pogląd o tym, że polski system prawny dopuszcza jedynie naprawienie szkody bezpośredniej opierać ma się na art. 415 k.c., zgodnie z którym:
 
Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.
(podkreślenie własne M.S.)
 
Zwolennicy omawianego poglądu twierdzą, że skoro szkoda ma być wyrządzona drugiemu, to te osoby, przeciwko którym nie jest skierowane zachowanie sprawcy nie są chronione przez zacytowany przepis.
 
W mojej ocenie jest to stanowisko błędne. Nie ma bowiem żadnego powodu, żeby przez szkodę wyrządzoną drugiemu rozumieć co innego niż to, że sprawca odpowiada wobec wszystkich tych, którym jego zachowaniem wyrządzona została szkoda. To są bowiem owi "drudzy". Art. 415 k.c. nie posługuje się kryterium skierowania zachowania sprawcy, lecz wspomina jedynie o tych osobach - "drugiemu", którym wyrządzona została szkoda. 
 
Nieporozumieniem jest zatem, sięganie do wyjątkowo subiektywnego kryterium sprowadzającego się do ustalenie przeciwko komu swoje zachowanie kierował sprawca, albowiem ochrona z art. 415 k.c. przysługuje wszystkim tym, którzy na skutek zawinionego zachowania sprawcy ponieśli szkodę. Jedynym kryterium ograniczającym jest zaś adekwatny związek przyczynowy, albowiem wynika to wprost z przepisu - art. 361 k.c. Jest to przy tym o tyle istotne, że adekwatny związek przyczynowy, w przeciwieństwie do skierowania zachowania sprawcy przeciwko danej osobie jest kryterium obiektywnym, opierającym się na ustaleniu typowych następstw danego zachowania, nie wymagającym analizy zamierzeń sprawcy szkody.
 
Co więcej, nieporozumieniem jest również w ogóle dzielenie szkody na bezpośrednią i pośrednią, albowiem jest to podział sztuczny, oparty na nieweryfikowalnym kryterium kręgu podmiotów, przeciwko którym swoje zachowanie kierował sprawca i odróżnianiem tego kręgu od kręgu podmiotów, które w ogóle poniosły szkodę na skutek zachowania sprawcy. Jest to również podział nie mający żadnego znaczenia prawnego, zgodnie z prezentowanym przeze mnie poglądem.
 
Innymi słowy, jeżeli tylko wyrządzenie szkody jest adekwatnym następstwem zawinionego zachowania sprawcy, to każde takie wyrządzenie szkody wiąże się z odpowiedzialnością sprawcy, bez względu na to, czy obejmował on w swoim zamyśle działanie przeciwko danej osobie, która poniosła szkodę, czy też nie
 
Aby mieć świadomość o czym w ogóle mówimy, warto wskazać sytuacje, w których szkoda bywa uznawana za szkodę pośrednią. Pierwszym przykładem jest sytuacja, w której teoretycznie zachowanie sprawcy skierowane jest przeciwko spółce, a szkodę ponoszą również jej wspólnicy - poprzez zmniejszenie wartości ich udziałów w tej spółce. Drugim przykładem może być sytuacja, w której szkoda na osobie zostaje wyrządzona przykładowo dziecku, ale szkodę ponoszą również jego rodzice i to zarówno majątkową, jak i niemajątkową (krzywdę). 
 
W mojej ocenie nie ma wątpliwości, że jeżeli szkoda wspólników czy rodziców mieści się w adekwatnym związku przyczynowym, to sprawca ponosi odpowiedzialność za jej wyrządzenie.
 
Na szczęście prezentowany przeze mnie pogląd, nie jest tylko swoistym dziwactwem, ale co raz częściej znajduje poparcie, przede wszystkim w orzecznictwie i to Sądu Najwyższego. 
 
Z uwagi na to aby niniejszy wpis nie był za długi, na zakończenie przytoczę fragmenty uzasadnień tylko dwóch orzeczeń, istotnych z punktu widzenia tematu tego wpisu:

uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 15 listopada 2012 roku, sygnatura akt: V CSK 541/11:
 
Zarzut naruszenia art. 415, art. 416 i 361 § 1 KC w istocie sprowadzał się do zdaniem skarżącego błędnego przyjęcia, że sprawca jest tylko zobowiązany do naprawienia szkód poniesionych przez poszkodowanego w sposób bezpośredni. Sąd Apelacyjny wypowiedział się rzeczywiście za konstrukcją tzw. bezprawności względnej, zgodnie z którą zachowanie sprawcze w rozumieniu przepisów o odpowiedzialności ex delicto musi być skierowane przeciwko poszkodowanemu i tym samym podmiot pośrednio poszkodowany, którego sfera nie była przedmiotem bezpośredniego zamachu ze strony sprawcy nie może dochodzić odszkodowania. Pogląd ten dominuje w judykaturze (por. np. uchwały Sądu Najwyższego: siedmiu sędziów - zasada prawna - z dnia 15 grudnia 1951 r. C 15/1951, PiP 1952 nr 2, poz. 332, Izby Cywilnej z dnia 29 stycznia 1957 r., I CO 37/56, OSNCK 1958, nr 1, poz. 2, z dnia 27 kwietnia 2001 r., III CZP 5/01, OSNC 2001, nr 11, poz. 161. i wyroki Sadu Najwyższego: z dnia 4 lipca 1969 r., I CR 116/69, OSNCP 1970, nr 5, poz. 82, z dnia 28 grudnia 1972 r., I CR 615/72 OSP 1974, nr 1, poz. 7 i z dnia 13 października 1987 r., IV CR 266/87, OSNC 1989, nr 9, poz. 142) i ma wielu zwolenników w literaturze.
 
Na odmiennym stanowisku Sąd Najwyższy stanął w wyroku z dnia 4 września 1967 r., I PR 23/679 (OSPiKA 1969, nr 1, poz. 50) przyjmując, że niezależnie od odszkodowania przewidzianego w art. 446 § 2 KC najbliższym członkom rodziny zmarłego mogą przysługiwać roszczenia odszkodowawcze na zasadach ogólnych (art. 361 § 2KC). Na tej podstawie można żądać - w wypadku doznania wstrząsu psychicznego na skutek śmierci osoby najbliższej wyrażającego się w rozstroju zdrowia i w związanych z tym następstwach o charakterze majątkowym - naprawienia szkody (por. także wyrok Sądu Najwyższego z dnia 12 czerwca 2002 r., III CKN 694/00, OSNC 2003, nr 9, poz. 124, a także wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 29 lipca 2000 r., I ACa 882/00, Transformacje Prawa Prywatnego 2002, nr 4, s.107; natomiast wyrok Sądu Najwyższego z dnia 22 czerwca 2012 r., V CSK 338/11 dotychczas niepublikowany, nie dotyczy bezpośrednio wykładni art. 415 KC.). To zapatrywanie ma także wielu zwolenników w piśmiennictwie.
 
Trzeba zgodzić się z poglądem wyrażonym w literaturze, że wykładnia art. 446 KC wyprowadzająca normę ograniczającą prawa pośrednio poszkodowanych do samodzielnego dochodzenia naprawienia szkody opiera się na wnioskowaniu a contrario, w którego wyniku konstruuje się zasadę prawa nie z treści lecz z wyjątkowego charakteru normy. Wnioskowanie tego rodzaju jest dopuszczalne, lecz nie powinno prowadzić do powstania normy prawnej różnicującej sytuację prawną pewnych podmiotów względem pozostałych (por. wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 2 czerwca 2003 r., SK 34/01, OTK 20023, nr 6, poz. 48). Z drugiej strony w orzecznictwie został już wyrażony pogląd oparty na wykładni językowej, że użyty w art. 415 KC zwrot „drugiemu" odnoszący się do osoby poszkodowanego w wyniku deliktu, zawęża odpowiedzialność sprawcy szkody, gdyż w wyniku takiej treści tego przepisu ponosi on odpowiedzialność wobec tych podmiotów przeciwko którym było skierowane działanie sprawcy (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 grudnia 2008 r., IV CSK 349/08).
 
W każdym razie niewątpliwie z wykładni systemowej (art. 361 § 1 KC) wynika, że poszkodowanym w rozumieniu art. 415 KC jest ten, kto poniósł uszczerbek pozostający w adekwatnym związku przyczynowym z zawinionym czynem sprawcy. Adekwatny związek przyczynowy stanowi nie tylko przesłankę odpowiedzialności odszkodowawczej, ale jest także kryterium wyznaczającym jej zakres. W orzecznictwie następstwo uznawane jest za normalne jeżeli w danym układzie stosunków i warunków oraz w zwyczajnym biegu rzeczy, bez zaistnienia szczególnych okoliczności szkoda jest zwykłym następstwem tego zdarzenia (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 stycznia 2006 r., II CK 372/05, OSP 2008, nr 9, poz. 96). Innymi słowy normalne następstwo zdarzenia szkodzącego (w tym wypadku niewykonania umowy) to skutek, który zazwyczaj i w zwykłym porządku rzeczy jest konsekwencją tego zdarzenia (por. np. wyrok Sadu Najwyższego z dnia 9 lutego 2001 r„ III CKN 578/00, OSNC 2001, nr 7-8, poz. 120).
(podkreślenia własne M.S.)
 
uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 9 sierpnia 2016 roku, sygnatura akt: II CSK 719/15:
 
Przeszkodą dla przyjęcia, prezentowanego stanowiska nie może być broniona przez część doktryny teza, że prawo polskie dopuszcza kompensatę szkody poniesionej wyłącznie przez bezpośrednio poszkodowanych.
 
Po pierwsze, w przepisach kodeksu cywilnego nie są wskazane kryteria, na których opiera się rozróżnienie na bezpośrednio i pośrednio poszkodowanych. Natomiast pojęcie „szkody pośredniej" w doktrynie nie jest rozumiane jednolicie, co wynika z posługiwania się różnorodnymi kryteriami przy jego definiowaniu. Ponadto, sama cezura między pojęciami „bezpośrednio" i „pośrednio" poszkodowanego, nie jest ścisła i częstokroć może być trudna do przeprowadzenia. W doktrynie zasadniczo przyjmuje się, iż przez osoby pośrednio poszkodowane należy rozumieć te podmioty, przeciwko którym nie było wymierzone bezpośrednio działanie sprawcze. Jeżeli brać pod uwagę charakter działania czynnika sprawczego na dobro będące przedmiotem oddziaływania, a nie sposób, w jaki ujawniają się jego skutki, to było ono bezpośrednio ukierunkowane na dobra syna powódki, a za pośrednictwem dodatkowego elementu stanu faktycznego, w postaci więzi między powódką, a jej synem, doszło do pośredniego naruszenia dobra w postaci więzi rodzinnej należącego także do powódki (le dommage § ricochet - szkoda rykoszetowa).
 
Po drugie, w orzecznictwie Sądu Najwyższego przyjęto, iż ten sam czyn niedozwolony, może być, z perspektywy jego skutków, źródłem krzywdy wyrządzanej różnym osobom. Szkodę tę można, bowiem traktować, jako samodzielną, niezależną od uszczerbku doznanego przez bezpośrednio poszkodowanego. W razie śmierci osoby bliskiej, krzywdą wyrządzoną zmarłemu jest utrata życia, dla osób mu bliskich zaś jest to zerwanie szczególnie bliskiej więzi rodzinnej. W konsekwencji przyjęto, iż powód dochodzący zadośćuczynienia na podstawie art. 448KC jest bezpośrednio poszkodowany, wyrządzona mu bowiem została samoistna krzywda (por. uchwały Sądu Najwyższego z dnia 13 lipca 2011 r., I CZP 32/11, OSNC 2012, nr 1, poz. 10, z dnia 22 października 2010 r., III CZP 76/10, OSNC-ZD 2011, nr 2, poz. 42, z dnia 12 grudnia 2013 r., III CZP 74/13, OSNC 2014 r. Nr 9, poz. 88, wyroki Sądu Najwyższego z dnia 14 stycznia 2010 r., II CSK 307/09, OSNC-ZD 2010, nr C, poz. 91, z dnia 10 listopada 2010 r., II CSK 248/10, OSNC-ZD 2011, nr B, poz. 44, z dnia 11 maja 2011 r., I CSK 621/10, z dnia 25 maja 2011 r., II CSK 537/10, z dnia 15 marca 2012 r., I CSK 314/11, „Izba Cywilna" 2013r, nr 6, s. 37, z dnia 20 sierpnia 2015 r., II CSK 595/14). Analogicznie w przypadku ciężkiego uszczerbku na zdrowiu doznanego przez osobę najbliższą, krzywdą wyrządzoną dziecku będzie utrata zdrowia, natomiast dla matki (rodziców) jest to niemożność nawiązania typowej więzi rodzinnej ze swoim dzieckiem. Nie budzi też wątpliwości możliwość uwzględnienia roszczeń osoby bliskiej, jeżeli normalnym następstwem czynu niedozwolonego nakierowanego na inną osobę, jest uszczerbek na zdrowiu doznany przez osobę bliską (art. 444 - 445 § 1 KC).
 
Po trzecie, niezależnie od kontrowersji doktrynalnych związanych z odróżnieniem szkody pośredniej od bezpośredniej, brak podstaw do akceptowania założenia jakoby osoby pośrednio poszkodowane, nie mogły dochodzić ochrony prawnej, na zasadach ogólnych, skoro prawo polskie posługujące się w reżimie deliktowym generalną klauzulą odpowiedzialności (art. 415 KC.) nie zna koncepcji bezprawności względnej. Ponadto obowiązuje w nim zasada, pełnej kompensacji szkody, a ograniczeniem odpowiedzialności jest adekwatny związek przyczynowy. Również na płaszczyźnie konstytucyjnej zasady równości (art. 32 ust. 1 Konstytucji) trudno akceptować stanowisko odmawiające osobie pośrednio poszkodowanej prawa do kompensacji szkody, jeżeli przedmiotem naruszenia była wartość ściśle z nią związana. Do powstania odpowiedzialności odszkodowawczej wystarczy istnienie normalnego związku przyczynowego między zdarzeniem sprawczym, a powstaniem uszczerbku u jakiejkolwiek osoby, który nie musi mieć charakteru bezpośredniego. Trwałe kalectwo dziecka jest źródłem ciężkich przeżyć psychicznych dla rodziców i brak podstaw do twierdzenia, by nie pozostawały one w adekwatnym związku przyczynowym ze szkodą wyrządzoną dziecku. Takie ujęcie nie zmienia ogólnej koncepcji związku przyczynowego z art. 361 § 1 KC, który może mieć charakter pośredni. (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 4 września 1967 r., I PR 23/67, OSNPG 1968, nr 2, poz. 14, z dnia 22 czerwca 2012 r., V CSK 338/2011, z dnia 4 października 2012 r., I CSK 665/11).
 
Natomiast regulacje szczególne, zakładające możliwość wynagrodzenia szkód, doznanych przez osoby trzecie wskutek śmierci bezpośrednio poszkodowanego (art. 446 KC), nie stanowią normatywnego ograniczenia roszczeń odszkodowawczych osób pośrednio poszkodowanych, lecz dogodniejszą formę kompensacji niż wynikająca z zasad ogólnych. Trafnie zauważa się w literaturze przedmiotu, iż przeciwny pogląd nie uwzględnia, że z art. 446 KC, który ma charakter regulacji szczególnej, nie powinno wyprowadzać się - w drodze wnioskowania a contrario - zasady odpowiedzialności na ogólnych podstawach wyłącznie za szkody wynikłe z bezpośrednich naruszeń dóbr. Natomiast art. 448 KC nie różnicuje możliwości dochodzenia zadośćuczynienia za krzywdy wynikłe z naruszenia dóbr osobistych, ze względu na bezpośredni czy pośredni sposób dokonanego naruszenia. Z przytoczonych względów zarzut naruszenia art. 23 KC i art. 24 § 1 KC w związku z art. 448 KC i art. 361 § 1 KC zasługiwał na uwzględnienie.
 (podkreślenia własne M.S.)
 
 
 
 
 

wypowiedzenie prokury

W praktyce prowadzenia działalności gospodarczej często pojawia się problem - czy prokurent mocą własnego działania i z własnej woli może przestać być prokurentem? Innymi słowy - czy prokurent może skutecznie zrezygnować z bycia prokurentem?
 
W przepisach dotyczących prokury (od art. 109 z indeksem 1 k.c. do art. 109 z indeksem 8 k.c.) takiego sposobu wygaśnięcia prokury nie przewidziano.
 
Jednakże w doktrynie raczej jednolicie przyjmuje się, że prokurent może zrezygnować. Czynność prokurenta prowadzącą do tego nazywana bywa zrzeczeniem się prokury, odrzuceniem prokury lub po prostu wypowiedzeniem prokury.
 
Co ciekawe, większość przedstawicieli doktryny uzasadniając omawianą możliwość posługuje się stwierdzeniami typu: "nikt nie może być więźniem prokury", czy też odwołuje się do regulacji dotyczącej pełnomocnictwa. Powyższe nie wyjaśnia jednak dlaczego wypowiedzenie prokury (zrzeczenie się jej) należy uznać za dopuszczalne i skuteczne. Ogólne hasła jak "nikt nie może być więźniem prokury" kwestii tej nie wyjaśniają, bo nie są przepisami prawa i nie mogą ich zastępować. Natomiast odesłanie do regulacji dotyczącej pełnomocnictwa jest o tyle nietrafne, że regulacja ta również nie przewiduje możliwości wypowiedzenie pełnomocnictwa przez pełnomocnika, a jedynie jego odwołanie przez mocodawcę (art. 101§1 k.c.). Jednakże i w tym wypadku - możliwość wypowiedzenia pełnomocnictwa przez pełnomocnika jest raczej powszechnie akceptowana.
 
W mojej ocenie należy odwołać się w analizowanej sytuacji do art. 746§2 k.c. oraz 750 k.c. stosowanych na zasadzie argumentacji a fortiori. Należy bowiem mieć na uwadze, że zarówno stosunek prokury jak i stosunek pełnomocnictwa opierają się na stosunku prawnym polegającym na udzieleniu  zlecenia. W przypadku prokury (rzadziej w przypadku pełnomocnictwa) stosunek ten polega dodatkowo na świadczeniu usług na rzecz udzielającego prokury.
Zgodnie z art. 746§2 k.c. oraz art. 750 k.c. przyjmujący zlecenie (lub obowiązek świadczenia usług) może wypowiedzieć zlecenie (lub obowiązek świadczenia usług) w każdym czasie. 
 
Skoro zatem przyjmujący zlecenie (lub obowiązek świadczenia usług) może wypowiedzieć stosunek prawny łączący go z dającym zlecenie (lub obowiązek świadczenia usług) w każdym czasie, to tym bardziej należy uznać, że poprzez jednostronną czynność prawną (wypowiedzenie, zrzeczenie się) może zrezygnować z jednostronnego upoważnienia go do działania - prokury lub pełnomocnictwa opartego na stosunku zlecenia lub stosunku związanym ze świadczeniem usług. Skoro bowiem możliwe jest jednostronne zrezygnowanie ze stosunku prawnego nakładającego obowiązek działania (zlecenie, świadczenie usług), to tym bardziej możliwe powinno być jednostronne zrezygnowanie z dokonanego jednostronną czynnością prawną upoważnienia do działania opartego na takim stosunku prawnym.
 
Wydaje się, że w tym przypadku sięgnięcie do argumentacji a maiori ad minus (wnioskowania z większego na mniejsze) uzasadnia możliwość wypowiedzenia (zrzeczenia się prokury). Wydaje się również, że jest to argument lepszy, aniżeli kwitowanie problemu stwierdzeniem, że "nikt nie może być więźniem prokury". Takie ogólne hasła można bowiem wymyślać w dowolnej konfiguracji i wskazywać je jako rozwiązanie problemów. Jednakże doktryna prawa dorobiła się lepszych narzędzi rozwiązywania problemów, takich jak choćby zasady interpretacji norm prawnych.

formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

obserwatorzy

Copyright © paragrafowanie