szkoda bezpośrednia a pośrednia

 

Tematem dzisiejszego wpisu będzie kwestia podziału szkody na bezpośrednią i pośrednią. W niektórych podręcznikach do prawa cywilnego oraz w niektórych monografiach stwierdza się autorytatywnie, że w polskim porządku prawnym brak jest odpowiedzialności za szkodę pośrednią. Czy takie stanowisko jest prawidłowe? Otóż moim zdaniem nie jest.
 
Należy zacząć od tego, że z podziałem na szkody bezpośrednie i pośrednie będziemy mieli do czynienia właściwie wyłącznie w przypadku odpowiedzialności deliktowej. Pogląd o tym, że polski system prawny dopuszcza jedynie naprawienie szkody bezpośredniej opierać ma się na art. 415 k.c., zgodnie z którym:
 
Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.
(podkreślenie własne M.S.)
 
Zwolennicy omawianego poglądu twierdzą, że skoro szkoda ma być wyrządzona drugiemu, to te osoby, przeciwko którym nie jest skierowane zachowanie sprawcy nie są chronione przez zacytowany przepis.
 
W mojej ocenie jest to stanowisko błędne. Nie ma bowiem żadnego powodu, żeby przez szkodę wyrządzoną drugiemu rozumieć co innego niż to, że sprawca odpowiada wobec wszystkich tych, którym jego zachowaniem wyrządzona została szkoda. To są bowiem owi "drudzy". Art. 415 k.c. nie posługuje się kryterium skierowania zachowania sprawcy, lecz wspomina jedynie o tych osobach - "drugiemu", którym wyrządzona została szkoda. 
 
Nieporozumieniem jest zatem, sięganie do wyjątkowo subiektywnego kryterium sprowadzającego się do ustalenie przeciwko komu swoje zachowanie kierował sprawca, albowiem ochrona z art. 415 k.c. przysługuje wszystkim tym, którzy na skutek zawinionego zachowania sprawcy ponieśli szkodę. Jedynym kryterium ograniczającym jest zaś adekwatny związek przyczynowy, albowiem wynika to wprost z przepisu - art. 361 k.c. Jest to przy tym o tyle istotne, że adekwatny związek przyczynowy, w przeciwieństwie do skierowania zachowania sprawcy przeciwko danej osobie jest kryterium obiektywnym, opierającym się na ustaleniu typowych następstw danego zachowania, nie wymagającym analizy zamierzeń sprawcy szkody.
 
Co więcej, nieporozumieniem jest również w ogóle dzielenie szkody na bezpośrednią i pośrednią, albowiem jest to podział sztuczny, oparty na nieweryfikowalnym kryterium kręgu podmiotów, przeciwko którym swoje zachowanie kierował sprawca i odróżnianiem tego kręgu od kręgu podmiotów, które w ogóle poniosły szkodę na skutek zachowania sprawcy. Jest to również podział nie mający żadnego znaczenia prawnego, zgodnie z prezentowanym przeze mnie poglądem.
 
Innymi słowy, jeżeli tylko wyrządzenie szkody jest adekwatnym następstwem zawinionego zachowania sprawcy, to każde takie wyrządzenie szkody wiąże się z odpowiedzialnością sprawcy, bez względu na to, czy obejmował on w swoim zamyśle działanie przeciwko danej osobie, która poniosła szkodę, czy też nie
 
Aby mieć świadomość o czym w ogóle mówimy, warto wskazać sytuacje, w których szkoda bywa uznawana za szkodę pośrednią. Pierwszym przykładem jest sytuacja, w której teoretycznie zachowanie sprawcy skierowane jest przeciwko spółce, a szkodę ponoszą również jej wspólnicy - poprzez zmniejszenie wartości ich udziałów w tej spółce. Drugim przykładem może być sytuacja, w której szkoda na osobie zostaje wyrządzona przykładowo dziecku, ale szkodę ponoszą również jego rodzice i to zarówno majątkową, jak i niemajątkową (krzywdę). 
 
W mojej ocenie nie ma wątpliwości, że jeżeli szkoda wspólników czy rodziców mieści się w adekwatnym związku przyczynowym, to sprawca ponosi odpowiedzialność za jej wyrządzenie.
 
Na szczęście prezentowany przeze mnie pogląd, nie jest tylko swoistym dziwactwem, ale co raz częściej znajduje poparcie, przede wszystkim w orzecznictwie i to Sądu Najwyższego. 
 
Z uwagi na to aby niniejszy wpis nie był za długi, na zakończenie przytoczę fragmenty uzasadnień tylko dwóch orzeczeń, istotnych z punktu widzenia tematu tego wpisu:

uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 15 listopada 2012 roku, sygnatura akt: V CSK 541/11:
 
Zarzut naruszenia art. 415, art. 416 i 361 § 1 KC w istocie sprowadzał się do zdaniem skarżącego błędnego przyjęcia, że sprawca jest tylko zobowiązany do naprawienia szkód poniesionych przez poszkodowanego w sposób bezpośredni. Sąd Apelacyjny wypowiedział się rzeczywiście za konstrukcją tzw. bezprawności względnej, zgodnie z którą zachowanie sprawcze w rozumieniu przepisów o odpowiedzialności ex delicto musi być skierowane przeciwko poszkodowanemu i tym samym podmiot pośrednio poszkodowany, którego sfera nie była przedmiotem bezpośredniego zamachu ze strony sprawcy nie może dochodzić odszkodowania. Pogląd ten dominuje w judykaturze (por. np. uchwały Sądu Najwyższego: siedmiu sędziów - zasada prawna - z dnia 15 grudnia 1951 r. C 15/1951, PiP 1952 nr 2, poz. 332, Izby Cywilnej z dnia 29 stycznia 1957 r., I CO 37/56, OSNCK 1958, nr 1, poz. 2, z dnia 27 kwietnia 2001 r., III CZP 5/01, OSNC 2001, nr 11, poz. 161. i wyroki Sadu Najwyższego: z dnia 4 lipca 1969 r., I CR 116/69, OSNCP 1970, nr 5, poz. 82, z dnia 28 grudnia 1972 r., I CR 615/72 OSP 1974, nr 1, poz. 7 i z dnia 13 października 1987 r., IV CR 266/87, OSNC 1989, nr 9, poz. 142) i ma wielu zwolenników w literaturze.
 
Na odmiennym stanowisku Sąd Najwyższy stanął w wyroku z dnia 4 września 1967 r., I PR 23/679 (OSPiKA 1969, nr 1, poz. 50) przyjmując, że niezależnie od odszkodowania przewidzianego w art. 446 § 2 KC najbliższym członkom rodziny zmarłego mogą przysługiwać roszczenia odszkodowawcze na zasadach ogólnych (art. 361 § 2KC). Na tej podstawie można żądać - w wypadku doznania wstrząsu psychicznego na skutek śmierci osoby najbliższej wyrażającego się w rozstroju zdrowia i w związanych z tym następstwach o charakterze majątkowym - naprawienia szkody (por. także wyrok Sądu Najwyższego z dnia 12 czerwca 2002 r., III CKN 694/00, OSNC 2003, nr 9, poz. 124, a także wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 29 lipca 2000 r., I ACa 882/00, Transformacje Prawa Prywatnego 2002, nr 4, s.107; natomiast wyrok Sądu Najwyższego z dnia 22 czerwca 2012 r., V CSK 338/11 dotychczas niepublikowany, nie dotyczy bezpośrednio wykładni art. 415 KC.). To zapatrywanie ma także wielu zwolenników w piśmiennictwie.
 
Trzeba zgodzić się z poglądem wyrażonym w literaturze, że wykładnia art. 446 KC wyprowadzająca normę ograniczającą prawa pośrednio poszkodowanych do samodzielnego dochodzenia naprawienia szkody opiera się na wnioskowaniu a contrario, w którego wyniku konstruuje się zasadę prawa nie z treści lecz z wyjątkowego charakteru normy. Wnioskowanie tego rodzaju jest dopuszczalne, lecz nie powinno prowadzić do powstania normy prawnej różnicującej sytuację prawną pewnych podmiotów względem pozostałych (por. wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 2 czerwca 2003 r., SK 34/01, OTK 20023, nr 6, poz. 48). Z drugiej strony w orzecznictwie został już wyrażony pogląd oparty na wykładni językowej, że użyty w art. 415 KC zwrot „drugiemu" odnoszący się do osoby poszkodowanego w wyniku deliktu, zawęża odpowiedzialność sprawcy szkody, gdyż w wyniku takiej treści tego przepisu ponosi on odpowiedzialność wobec tych podmiotów przeciwko którym było skierowane działanie sprawcy (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 grudnia 2008 r., IV CSK 349/08).
 
W każdym razie niewątpliwie z wykładni systemowej (art. 361 § 1 KC) wynika, że poszkodowanym w rozumieniu art. 415 KC jest ten, kto poniósł uszczerbek pozostający w adekwatnym związku przyczynowym z zawinionym czynem sprawcy. Adekwatny związek przyczynowy stanowi nie tylko przesłankę odpowiedzialności odszkodowawczej, ale jest także kryterium wyznaczającym jej zakres. W orzecznictwie następstwo uznawane jest za normalne jeżeli w danym układzie stosunków i warunków oraz w zwyczajnym biegu rzeczy, bez zaistnienia szczególnych okoliczności szkoda jest zwykłym następstwem tego zdarzenia (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 stycznia 2006 r., II CK 372/05, OSP 2008, nr 9, poz. 96). Innymi słowy normalne następstwo zdarzenia szkodzącego (w tym wypadku niewykonania umowy) to skutek, który zazwyczaj i w zwykłym porządku rzeczy jest konsekwencją tego zdarzenia (por. np. wyrok Sadu Najwyższego z dnia 9 lutego 2001 r„ III CKN 578/00, OSNC 2001, nr 7-8, poz. 120).
(podkreślenia własne M.S.)
 
uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 9 sierpnia 2016 roku, sygnatura akt: II CSK 719/15:
 
Przeszkodą dla przyjęcia, prezentowanego stanowiska nie może być broniona przez część doktryny teza, że prawo polskie dopuszcza kompensatę szkody poniesionej wyłącznie przez bezpośrednio poszkodowanych.
 
Po pierwsze, w przepisach kodeksu cywilnego nie są wskazane kryteria, na których opiera się rozróżnienie na bezpośrednio i pośrednio poszkodowanych. Natomiast pojęcie „szkody pośredniej" w doktrynie nie jest rozumiane jednolicie, co wynika z posługiwania się różnorodnymi kryteriami przy jego definiowaniu. Ponadto, sama cezura między pojęciami „bezpośrednio" i „pośrednio" poszkodowanego, nie jest ścisła i częstokroć może być trudna do przeprowadzenia. W doktrynie zasadniczo przyjmuje się, iż przez osoby pośrednio poszkodowane należy rozumieć te podmioty, przeciwko którym nie było wymierzone bezpośrednio działanie sprawcze. Jeżeli brać pod uwagę charakter działania czynnika sprawczego na dobro będące przedmiotem oddziaływania, a nie sposób, w jaki ujawniają się jego skutki, to było ono bezpośrednio ukierunkowane na dobra syna powódki, a za pośrednictwem dodatkowego elementu stanu faktycznego, w postaci więzi między powódką, a jej synem, doszło do pośredniego naruszenia dobra w postaci więzi rodzinnej należącego także do powódki (le dommage § ricochet - szkoda rykoszetowa).
 
Po drugie, w orzecznictwie Sądu Najwyższego przyjęto, iż ten sam czyn niedozwolony, może być, z perspektywy jego skutków, źródłem krzywdy wyrządzanej różnym osobom. Szkodę tę można, bowiem traktować, jako samodzielną, niezależną od uszczerbku doznanego przez bezpośrednio poszkodowanego. W razie śmierci osoby bliskiej, krzywdą wyrządzoną zmarłemu jest utrata życia, dla osób mu bliskich zaś jest to zerwanie szczególnie bliskiej więzi rodzinnej. W konsekwencji przyjęto, iż powód dochodzący zadośćuczynienia na podstawie art. 448KC jest bezpośrednio poszkodowany, wyrządzona mu bowiem została samoistna krzywda (por. uchwały Sądu Najwyższego z dnia 13 lipca 2011 r., I CZP 32/11, OSNC 2012, nr 1, poz. 10, z dnia 22 października 2010 r., III CZP 76/10, OSNC-ZD 2011, nr 2, poz. 42, z dnia 12 grudnia 2013 r., III CZP 74/13, OSNC 2014 r. Nr 9, poz. 88, wyroki Sądu Najwyższego z dnia 14 stycznia 2010 r., II CSK 307/09, OSNC-ZD 2010, nr C, poz. 91, z dnia 10 listopada 2010 r., II CSK 248/10, OSNC-ZD 2011, nr B, poz. 44, z dnia 11 maja 2011 r., I CSK 621/10, z dnia 25 maja 2011 r., II CSK 537/10, z dnia 15 marca 2012 r., I CSK 314/11, „Izba Cywilna" 2013r, nr 6, s. 37, z dnia 20 sierpnia 2015 r., II CSK 595/14). Analogicznie w przypadku ciężkiego uszczerbku na zdrowiu doznanego przez osobę najbliższą, krzywdą wyrządzoną dziecku będzie utrata zdrowia, natomiast dla matki (rodziców) jest to niemożność nawiązania typowej więzi rodzinnej ze swoim dzieckiem. Nie budzi też wątpliwości możliwość uwzględnienia roszczeń osoby bliskiej, jeżeli normalnym następstwem czynu niedozwolonego nakierowanego na inną osobę, jest uszczerbek na zdrowiu doznany przez osobę bliską (art. 444 - 445 § 1 KC).
 
Po trzecie, niezależnie od kontrowersji doktrynalnych związanych z odróżnieniem szkody pośredniej od bezpośredniej, brak podstaw do akceptowania założenia jakoby osoby pośrednio poszkodowane, nie mogły dochodzić ochrony prawnej, na zasadach ogólnych, skoro prawo polskie posługujące się w reżimie deliktowym generalną klauzulą odpowiedzialności (art. 415 KC.) nie zna koncepcji bezprawności względnej. Ponadto obowiązuje w nim zasada, pełnej kompensacji szkody, a ograniczeniem odpowiedzialności jest adekwatny związek przyczynowy. Również na płaszczyźnie konstytucyjnej zasady równości (art. 32 ust. 1 Konstytucji) trudno akceptować stanowisko odmawiające osobie pośrednio poszkodowanej prawa do kompensacji szkody, jeżeli przedmiotem naruszenia była wartość ściśle z nią związana. Do powstania odpowiedzialności odszkodowawczej wystarczy istnienie normalnego związku przyczynowego między zdarzeniem sprawczym, a powstaniem uszczerbku u jakiejkolwiek osoby, który nie musi mieć charakteru bezpośredniego. Trwałe kalectwo dziecka jest źródłem ciężkich przeżyć psychicznych dla rodziców i brak podstaw do twierdzenia, by nie pozostawały one w adekwatnym związku przyczynowym ze szkodą wyrządzoną dziecku. Takie ujęcie nie zmienia ogólnej koncepcji związku przyczynowego z art. 361 § 1 KC, który może mieć charakter pośredni. (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 4 września 1967 r., I PR 23/67, OSNPG 1968, nr 2, poz. 14, z dnia 22 czerwca 2012 r., V CSK 338/2011, z dnia 4 października 2012 r., I CSK 665/11).
 
Natomiast regulacje szczególne, zakładające możliwość wynagrodzenia szkód, doznanych przez osoby trzecie wskutek śmierci bezpośrednio poszkodowanego (art. 446 KC), nie stanowią normatywnego ograniczenia roszczeń odszkodowawczych osób pośrednio poszkodowanych, lecz dogodniejszą formę kompensacji niż wynikająca z zasad ogólnych. Trafnie zauważa się w literaturze przedmiotu, iż przeciwny pogląd nie uwzględnia, że z art. 446 KC, który ma charakter regulacji szczególnej, nie powinno wyprowadzać się - w drodze wnioskowania a contrario - zasady odpowiedzialności na ogólnych podstawach wyłącznie za szkody wynikłe z bezpośrednich naruszeń dóbr. Natomiast art. 448 KC nie różnicuje możliwości dochodzenia zadośćuczynienia za krzywdy wynikłe z naruszenia dóbr osobistych, ze względu na bezpośredni czy pośredni sposób dokonanego naruszenia. Z przytoczonych względów zarzut naruszenia art. 23 KC i art. 24 § 1 KC w związku z art. 448 KC i art. 361 § 1 KC zasługiwał na uwzględnienie.
 (podkreślenia własne M.S.)
 
 
 
 
 

wypowiedzenie prokury

W praktyce prowadzenia działalności gospodarczej często pojawia się problem - czy prokurent mocą własnego działania i z własnej woli może przestać być prokurentem? Innymi słowy - czy prokurent może skutecznie zrezygnować z bycia prokurentem?
 
W przepisach dotyczących prokury (od art. 109 z indeksem 1 k.c. do art. 109 z indeksem 8 k.c.) takiego sposobu wygaśnięcia prokury nie przewidziano.
 
Jednakże w doktrynie raczej jednolicie przyjmuje się, że prokurent może zrezygnować. Czynność prokurenta prowadzącą do tego nazywana bywa zrzeczeniem się prokury, odrzuceniem prokury lub po prostu wypowiedzeniem prokury.
 
Co ciekawe, większość przedstawicieli doktryny uzasadniając omawianą możliwość posługuje się stwierdzeniami typu: "nikt nie może być więźniem prokury", czy też odwołuje się do regulacji dotyczącej pełnomocnictwa. Powyższe nie wyjaśnia jednak dlaczego wypowiedzenie prokury (zrzeczenie się jej) należy uznać za dopuszczalne i skuteczne. Ogólne hasła jak "nikt nie może być więźniem prokury" kwestii tej nie wyjaśniają, bo nie są przepisami prawa i nie mogą ich zastępować. Natomiast odesłanie do regulacji dotyczącej pełnomocnictwa jest o tyle nietrafne, że regulacja ta również nie przewiduje możliwości wypowiedzenie pełnomocnictwa przez pełnomocnika, a jedynie jego odwołanie przez mocodawcę (art. 101§1 k.c.). Jednakże i w tym wypadku - możliwość wypowiedzenia pełnomocnictwa przez pełnomocnika jest raczej powszechnie akceptowana.
 
W mojej ocenie należy odwołać się w analizowanej sytuacji do art. 746§2 k.c. oraz 750 k.c. stosowanych na zasadzie argumentacji a fortiori. Należy bowiem mieć na uwadze, że zarówno stosunek prokury jak i stosunek pełnomocnictwa opierają się na stosunku prawnym polegającym na udzieleniu  zlecenia. W przypadku prokury (rzadziej w przypadku pełnomocnictwa) stosunek ten polega dodatkowo na świadczeniu usług na rzecz udzielającego prokury.
Zgodnie z art. 746§2 k.c. oraz art. 750 k.c. przyjmujący zlecenie (lub obowiązek świadczenia usług) może wypowiedzieć zlecenie (lub obowiązek świadczenia usług) w każdym czasie. 
 
Skoro zatem przyjmujący zlecenie (lub obowiązek świadczenia usług) może wypowiedzieć stosunek prawny łączący go z dającym zlecenie (lub obowiązek świadczenia usług) w każdym czasie, to tym bardziej należy uznać, że poprzez jednostronną czynność prawną (wypowiedzenie, zrzeczenie się) może zrezygnować z jednostronnego upoważnienia go do działania - prokury lub pełnomocnictwa opartego na stosunku zlecenia lub stosunku związanym ze świadczeniem usług. Skoro bowiem możliwe jest jednostronne zrezygnowanie ze stosunku prawnego nakładającego obowiązek działania (zlecenie, świadczenie usług), to tym bardziej możliwe powinno być jednostronne zrezygnowanie z dokonanego jednostronną czynnością prawną upoważnienia do działania opartego na takim stosunku prawnym.
 
Wydaje się, że w tym przypadku sięgnięcie do argumentacji a maiori ad minus (wnioskowania z większego na mniejsze) uzasadnia możliwość wypowiedzenia (zrzeczenia się prokury). Wydaje się również, że jest to argument lepszy, aniżeli kwitowanie problemu stwierdzeniem, że "nikt nie może być więźniem prokury". Takie ogólne hasła można bowiem wymyślać w dowolnej konfiguracji i wskazywać je jako rozwiązanie problemów. Jednakże doktryna prawa dorobiła się lepszych narzędzi rozwiązywania problemów, takich jak choćby zasady interpretacji norm prawnych.

zbędność nieruchomości na cel wywłaszczenia - terminy

 
W dzisiejszym wpisie, chciałbym się zająć jednym z aspektów zwrotu wywłaszcoznych nieruchomości, a mianowicie terminami, o których mowa w art. 137 ust. 1 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 roku o gospodarce nieruchomościami (dalej jako u.g.n.).

Zgodnie z przywołaną wyżej normą prawną:
 
1. Nieruchomość uznaje się za zbędną na cel określony w decyzji o wywłaszczeniu, jeżeli:
1) pomimo upływu 7 lat od dnia, w którym decyzja o wywłaszczeniu stała się ostateczna, nie rozpoczęto prac związanych z realizacją tego celu albo
 
2) pomimo upływu 10 lat od dnia, w którym decyzja o wywłaszczeniu stała się ostateczna, cel ten nie został zrealizowany. 
 
Jeszcze do niedawna omawiany przepis nie budził kontrowersji. Patrzono na datę wywłaszczenia i od niej liczono odpowiednio 7 i 10 lat. Jednak od jakiegoś czasu w orzecznictwie organów administracji przyjmuje się, że jeżeli do wywłaszczenia doszło przed wejściem w życie u.g.n., to powyższe terminy nie mają w ogóle zastosowania. Czy słusznie? W mojej ocenie nie.

Wspomniany wyżej pogląd opiera się na wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 22 marca 2013 roku, sygnatura akt: I OSK 1981/11. Jednak wyrok ten jest źle interpretowany przez organy administracji. Zanim przejdziemy do jego analizy trzeba jeszcze dodać, że termin 7 letni został wprowadzony wraz z wejściem w życie u.g.n. czyli w dniu 1 stycznia 1998 roku, natomiast termin 10 letni został wprowadzony jedną ze zmian do u.g.n., która weszła w życie w dniu 22 września 2004 roku.


W uzasadnieniu wspominanego wyżej wyroku Naczelny Sąd Administracyjny zwrócił uwagę na fakt, że problematyczna jest sytuacja, w której do rozpoczęcia realizacji celu wywłaszczenia nie doszło przed dniem 1 stycznia 1998 roku, zaś do realizacji celu wywłaszczenia nie doszło do dnia 22 września 2004 roku pomimo tego, że upłynął odpowiednio 7 i 10 lat od wywłaszczenia, które w sprawie rozpoznawanej przez Naczelny Sąd Administracyjny miało miejsce w 1970 roku.
Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że jeżeli cel wywłaszczenia rozpoczęto realizować na krócej niż 7 lat przed dniem 1 stycznia 1998 roku oraz zrealizowano ten cel do 22 września 2004 roku (data wejścia w życie zmiany u.g.n. dodającej przesłankę zbędności nieruchomości), to przesłanki zbędności nieruchomości na cel wywłaszczenia, o których mowa w art. 137 u.g.n. nie będą zachodzić. 
 
Jednakże, co niezwykle istotne, Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził jednocześnie, iż:
 
Nie można zatem wymagać, aby ocena zbędności nieruchomości na cel jej wywłaszczenia była oceniana przez pryzmat upływu terminów określonych w art. 137 ust. 1 ustawy o gospodarce nieruchomościami, jeżeli okoliczności faktyczne określone - w tym przepisie zaistniały przed jego wejściem w życie, bądź odpowiednio przed wejściem w życie nowelizacji tego przepisu, tj. przed dniem 22 września 2004 r.
Terminy te miałyby natomiast znaczenie wtedy, gdyby odpowiednio: nie podjęto prac związanych z realizacją celu wywłaszczenia przed dniem 1 stycznia 1998 r., bądź też nie zrealizowano celu wywłaszczenia, przed dniem 22 września 2004 r.
(podkreślenie własne M.S.)
 
Tym samym w ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego terminy: 7 letni i 10 letni mają znaczenie i zastosowanie, jeżeli nie podjęto prac związanych z realizacją celu wywłaszczenia przed dniem 1 stycznia 1998 roku, bądź też nie zrealizowano celu wywłaszczenia przed dniem 22 września 2004 roku.
Powyższy pogląd jest słuszny - jeżeli bowiem w momencie wejścia w życie u.g.n. - 1 stycznia 1998 roku, bądź w momencie wejścia w życie zmiany do u.g.n. 22 września 2004 roku, istniały stan faktyczny, który w myśl nowych przepisów (1 stycznia 1998 roku) lub znowelizowanych przepisów (22 września 2004 roku) uzasadniał uznanie nieruchomości za zbędną na cel wywłaszczenia, to przepisy te winny znaleźć zastosowanie.
 
W praktyce oznacza to, że jeżeli wywłaszczenie nastąpiło dawniej niż 7 lat licząc wstecz od 1 stycznia 1998 roku oraz 10 lat licząc wstecz od 22 września 2004 roku, a do dnia 1 stycznia 1998 roku nie rozpoczęto jeszcze  realizacji  celu wywłaszczenia lub do dnia 22 września 2004 roku cel wywłaszczenia nie został jeszcze zrealizowany, to przesłanki zwrotu nieruchomości o których mowa w art. 137 ust. 1 u.g.n. niewątpliwie zachodzą, a przepis ten znajduje pełne zastosowanie.
 
Tym samym błędne jest liczenie tych terminów, jak często chcą organy administracji, odpowiednio od 1 stycznia 1998 roku w przód, czyli do 1 stycznia 2005 roku oraz od 22 września 2004 roku w przód, czyli do dnia 22 września 2014 roku. 
 
Istotne jest bowiem to, czy na dzień wejścia w życie przepisów wprowadzających omawiane terminy istniał stan faktyczny, które pod te przepisy podpadał
To z kolei oznacza, jak wspomniałem wcześniej, że jeżeli do dnia 1 stycznia 1998 roku nie rozpoczęto prac związanych z realizacją celu wywłaszczenia, a do wywłaszczenia doszło 1 stycznia 1991 roku lub wcześniej, to nieruchomość powinna być uznana za zbędną na cel wywłaszczenia. Analogicznie, jeżeli do dnia 22 września 2004 roku nie zrealizowano celu wywłaszczenia, a do wywłaszczenia doszło 22 września 1994 roku lub wcześniej, to nieruchomość również powinna być uznana za zbędną na cel wywłaszczenia. 
 
Analizowany problem, to przykład sytuacji - niestety wcale nie rzadkiej - w której z orzeczenia sądowego wyciąga się wnioski zupełnie inne, niż te, które rzeczywiście wynikają z tego orzeczenia. 
 
Tym bardziej należy zatem "pilnować" organów administracji i w razie potrzeby, wnosić środki zaskarżenia. 
 

oświadczenie woli - postać elektroniczna

 

 
Jak to w końcu jest z oświadczeniami woli składanymi w postaci elektronicznej, na przykład w wiadomościach e-mail? Czy faktycznie aby złożyć takie oświadczenie konieczne jest posiadanie tak zwanego kwalifikowanego podpisu elektronicznego? Odpowiedź - jak to zwykle w kwestiach prawnych bywa - brzmi i tak i nie.
 
Zgodnie z art. 781 kodeksu cywilnego:
 
§1. Do zachowania elektronicznej formy czynności prawnej wystarcza złożenie oświadczenia woli w postaci elektronicznej i opatrzenie go kwalifikowanym podpisem elektronicznym.
§2. Oświadczenie woli złożone w formie elektronicznej jest równoważne z oświadczeniem woli złożonym w formie pisemnej.
 
Mogłoby się zatem wydawać, że złożenie oświadczenia woli w postaci elektronicznej możliwe jest wyłącznie w sytuacji, w której oświadczenia zostanie opatrzone kwalifikowanym podpisem elektronicznym. 
 
Tak jednak nie jest, powyższy przepis dotyczy bowiem ściśle tylko „formyelektronicznej oświadczeń woli (podobnie jak forma notarialna) i ma zastosowanie właściwie wyłącznie wtedy, gdy wymagana jest forma elektroniczna oświadczenia woli lub forma pisemna (skoro forma elektroniczna jest jej równoważna).
 
W związku z tym należy sięgnąć do dobrze znanego art. 60 kodeksu cywilnego, zgodnie z którym:
 
Z zastrzeżeniem wyjątków w ustawie przewidzianych, wola osoby dokonującej czynności prawnej może być wyrażona przez każde zachowanie się tej osoby, które ujawnia jej wolę w sposób dostateczny, w tym również przez ujawnienie tej woli w postaci elektronicznej (oświadczenie woli).
 
Z powyższego przepisu wynika, że oświadczenie woli może być wyrażone w każdy sposób, czyli także w postaci elektronicznej, a więc również z wykorzystaniem dowolnych środków komunikacji elektronicznej, w tym wiadomości e-mail, czy poprzez zaznaczenia odpowiedniego miejsca w formularzu na stronie internetowej.
 
Konkluzja jest zatem taka, że czym innym jest forma elektroniczna oświadczenia woli, a czy innym jest postać elektroniczna oświadczenia woli. O ile zatem w przypadku formy elektronicznej konieczne jest spełnienie określonych warunków - opatrzenie oświadczenia kwalifikowanym podpisem elektronicznym, aby mogło ono zostać uznane za złożone w tej właśnie formie, o tyle złożenie oświadczenia w postaci elektronicznej nie wiąże się z zachowaniem żadnej szczególnej formy oświadczenia woli.
 
Jeżeli więc przepis szczególny nie wymaga szczególnej formy oświadczenia woli, to można je złożyć także w postaci elektronicznej. Oznacza to, że w praktyce z formą elektroniczną oświadczeń woli będziemy mieli do czynienia, jeżeli formy takiej będzie wymagał przepis szczególny lub jeżeli będziemy chcieli złożyć oświadczenie w formie pisemnej, z którą forma elektroniczna jest równoważna. Jeżeli natomiast, żadna szczególna forma oświadczenia woli nie jest wymagana, oświadczenie to można złożyć również wysyłając wiadomość e-mail czy korzystając z innych możliwości komunikacji elektronicznej.
 
 
 

specustawa drogowa - odszkodowanie za wywłaszczenie nieruchomości

 
Mam okazję reprezentować osoby, których nieruchomości zostały wywłaszczone na potrzeby budowy różnych dróg publicznych, w postępowaniach o ustalenie i wypłatę odszkodowania. Moja podstawowa refleksja jest taka - to nie są postępowania, które poprowadzą się same, a odpowiednie przygotowanie i poprowadzenie sprawy może znacznie przyspieszyć wypłatę odszkodowania i doprowadzić do zwiększenia (czy raczej urealnienia) jego wartości. 
 
Ale od początku. Otóż zdecydowana większość inwestycji dotyczących dróg publicznych realizowana jest na podstawie ustawy z dnia 10 kwietnia 2003 roku o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych - dalej jako specustawa. Pominę w tym miejscu liczne wątpliwości odnośnie do zgodności z Konstytucją niektórych regulacji tej ustawy i skupię się stricte na kwestiach dotyczących odszkodowań. 

Aby doszło do ustalenia i wypłaty odszkodowania, najpierw musi dojść do wywłaszczenia. 

Wywłaszczenia nieruchomości pod drogi publiczne dokonywane są na mocy decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej, która powszechnie określana jest jako decyzja ZRID i tak też będę ją nazywał w dalszej części niniejszego wpisu. Decyzja ZRID zawiera w sobie wiele elementów, które w zwykłych postępowaniach musiałyby zostać zawarte w kilku różnych decyzjach. Decyzja taka między innymi zatwierdza podział nieruchomości (art. 12 ust. 1 specustawy), uprawnia do rozpoczęcia robót budowlanych (art. 17 ust. 3 pkt. 4 specustawy), ale przede wszystkim wywłaszcza nieruchomości na potrzeby budowy drogi publicznej (art. 12 ust. 4 specustawy). Skutek wywłaszczenia następuje w momencie, w którym decyzja ZRID uzyskuje przymiot ostateczności. Co więcej, ostateczna decyzja ZRID lub nieostateczna decyzja ZRID, ale z rygorem natychmiastowej wykonalności, zobowiązuje do niezwłocznego wydania nieruchomości, opróżnienia lokali i innych pomieszczeń oraz uprawnia do faktycznego objęcia nieruchomości w posiadanie przez właściwego zarządcę drogi. 

Jeżeli decyzja ZRID uzyska przymiot ostateczności, to organ, który ją wydał powinien w terminie 30 dni wydać decyzję ustalającą wysokość odszkodowania za wywłaszczenie nieruchomości (art. 12 ust. 4a i 4b specustawy). Jeżeli decyzji ZRID nadany został rygor natychmiastowej wykonalności, decyzja o odszkodowaniu powinna być wydana w terminie 60 dni od dnia nadania takiego rygoru (art. 12 ust. 4g specustawy).To jednak tylko teoria. Wskazane wyżej terminy, są bowiem tak zwanymi terminami instrukcyjnymi, które nie wiążące organu administracji. W praktyce postępowania odszkodowawcze potrafią trwać długo, w ekstremalnych przypadkach - nawet kilka lat.

Odszkodowanie ustalane jest według stanu nieruchomości z dnia wydania decyzji ZRID oraz według jej wartości z chwili ustalenia odszkodowania (art. 18 ust. 1 specustawy). Ważne regulacje dotyczące szacowania nieruchomości zawarte są nie tylko w specustawie, ale również w §36 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 21 września 2004 roku w sprawie wyceny nieruchomości i sporządzania operatu szacunkowego - dalej jako rozporządzenie. W rozporządzeniu wskazano między innymi, że przy wycenie nieruchomości nie uwzględnia się nakładów dokonanych po dniu wydania decyzji ZRID, co jest konsekwencją zasady, że odszkodowanie ustalane jest według stanu nieruchomości z dnia wydania decyzji ZRID.

Mając powyższe na uwadze, właściciele nieruchomości które będą wywłaszczane powinni jeszcze przed wydaniem decyzji ZRID zabezpieczyć swoje interesy. Często bowiem przebieg drogi publicznej znany jest jeszcze zanim decyzja ZRID zostanie wydana. W takich sytuacjach właściciele nieruchomości, które zostaną wywłaszczone powinni zgromadzić dokumentację pozwalającą na ustalenie jakie nakłady znajdują się na nieruchomości i jaką mają wartość. Ponadto bardzo przydatna będzie dokumentacja fotograficzna zarówno z okresu poprzedzającego wydanie decyzji ZRID, jak i z samego dnia wydania tej decyzji. Takie przygotowanie się do postępowania odszkodowawczego, znacznie ułatwi zadbanie o to, aby wycena nieruchomości została sporządzona w należyty sposób, co znajdzie bezpośrednie przełożenie na odszkodowanie. 

Jeżeli nieruchomość obciążona jest hipoteką lub innymi ograniczonymi prawami rzeczowymi, odszkodowanie zostanie odpowiednio zmniejszone (art. 18 ust. 1a, 1b i 1c specustawy).

Kolejną kwestią, na którą warto zwrócić uwagę jest możliwość uzyskania tak zwanych bonusów do odszkodowania. Otóż jeżeli wywłaszczana nieruchomość zabudowana jest budynkiem mieszkalnym lub budynkiem, w którym wyodrębniony został lokal mieszkalny odszkodowanie powiększa się o kwotę 10.000 zł (art. 18 ust. 1f specustawy). Jeżeli natomiast nieruchomość zostanie niezwłocznie wydana przez dotychczasowych właścicieli, lecz nie później niż w terminie 30 dni od dnia doręczenia zawiadomienia o nadaniu decyzji ZRID rygoru natychmiastowej wykonalności lub od dnia doręczenia postanowienia o nadaniu takiego rygoru lub od dnia w którym decyzja ZRID stała się ostateczna, odszkodowanie ulega powiększeniu o 5% wartości nieruchomości (art. 18 ust. 1e specustawy). 

W toku postępowania odszkodowawczego najważniejszą kwestią jest kontrola nad prawidłowością przygotowania wyceny nieruchomości. Taką kontrolę musi sprawować właściciel nieruchomości, który może oczywiście skorzystać z pomocy profesjonalnego pełnomocnika, najlepiej takiego, który ma doświadczenie w tego rodzaju sprawach. Wyceny w praktyce wyglądają bowiem tak, że są przygotowywane niemal hurtowo przez jeden podmiot, z którego usług korzysta organ wydający decyzję odszkodowawczą. Często zdarza się przy tym, że wyceny są zaniżone lub wręcz bardzo zaniżone albo zawierają błędy. W przypadku większych lub bardziej wartościowych nieruchomości bardzo dobrym pomysłem jest zlecenie przez właściciela sporządzenia własnej wyceny nieruchomości, która zostanie przygotowana w oparciu o przepisy i reguły dotyczące wyceny nieruchomości na potrzeby ustalenia wysokości odszkodowania za przejęcie nieruchomości pod drogi publiczne. Taki krok umożliwi uzyskanie materiału porównawczego i dostarczy ewentualnych argumentów do kwestionowania błędnego operatu szacunkowego, jeżeli taki zostanie przygotowany w postępowaniu odszkodowawczym. 

Należy również wiedzieć, że wyceniając nieruchomość na potrzeby omawianego odszkodowania rzeczoznawca powinien dokonać wyboru podejścia, metody i techniki szacowania uwzględniając cel wyceny, rodzaj i położenie nieruchomości, przeznaczenie w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, stan nieruchomości, dostępne dane o cenach, dochodach i cechach nieruchomości podobnych. Jeżeli dana nieruchomość nie jest objęta miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, to pod uwagę bierze się studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego lub decyzję o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu. Jeżeli również ich brak, uwzględnia się faktyczny sposób użytkowania nieruchomości (§36 ust. 1 rozporządzenia). 
Powyższe oznacza, że co do zasady nie przyjmuje się przeznaczenia nieruchomości pod budowę drogi, lecz takie przeznaczenie, które ma ona w obowiązujących dokumentach planistycznych, a w przypadku ich braku - przeznaczenie wynikające z faktycznego sposobu użytkowania nieruchomości. 

Trzeba jednak pamiętać o dwóch bardzo ważnych zasadach.

Po pierwsze, jeżeli wywłaszczenie dotyczy nieruchomości, która była przeznaczona w dokumentach planistycznych pod budowę drogi, to wartość nieruchomości powinna zostać ustalona na podstawie cen transakcyjnych nieruchomości drogowych. Dopiero jeżeli byłoby to niemożliwe, przyjmuje się przeznaczenie nieruchomości przeważające wśród nieruchomości sąsiednich (§36 ust. 4 rozporządzenia). To ważna zasada, albowiem nagminnie spotyka się nieuzasadnione dokonywanie wycen na podstawie przeznaczenia przeważającego wśród nieruchomości sąsiednich, co czasami bywa bardzo niekorzystne dla właścicieli. Tymczasem o niemożliwości wyceny na postawie cen transakcyjnych nieruchomości drogowych można mówić, jeżeli transakcji dotyczących nieruchomości drogowych nie ma ani na rynku lokalnym, ani na rynku regionalnym, ani na rynku krajowym. Przy obecnym poziomie realizacji inwestycji drogowych, transakcje takie z całą pewnością są i powinny być uwzględniane.  Ponadto należy brać pod uwagę ceny transakcyjne dotyczące nieruchomości drogowych przeznaczanych pod podobny rodzaj drogi, który realizowany jest z wykorzystaniem wywłaszczonej nieruchomości. Innymi słowy, jeżeli realizowana jest droga gminna, to należy brać pod uwagę transakcje dotyczące nieruchomości pod drogi gminne, ale jeżeli realizowana jest droga krajowa będąca drogą ekspresową, to należy brać pod uwagę transakcje dotyczące nieruchomości pod taki właśnie rodzaj drogi. 
 
Po drugie, przy wycenie nieruchomości na potrzeby odszkodowania obowiązuje tak zwana zasada korzyści (§36 ust. 3 rozporządzenia). Zgodnie z tą zasadą, jeżeli wycena nieruchomości zgodna z celem wywłaszczenia, czyli uwzględniająca przeznaczenie pod budowę drogi, byłaby wyższa niż wycena oparta na rzeczywistym przeznaczeniu nieruchomości, to powinno nastąpić podwyższenie wyceny, jednakże nie więcej niż o 50%. Oznacza to, że w postępowaniu odszkodowawczym, jeżeli wywłaszczona nieruchomość ma przeznaczenie inne niż pod budowę drogi, to zawsze należy dokonywać alternatywnej wyceny z uwzględnieniem przeznaczenia pod realizację inwestycji drogowej, w związku z realizacją której następuje wywłaszczenie. Dopiero wówczas można bowiem przeprowadzić test korzyści i zdecydować czy omawiana zasada znajdzie zastosowanie. 

W praktyce w postępowaniach odszkodowawczych, wyceny bardzo często nie uwzględniają powyższych przepisów. Nagminne jest również dobieranie do porównania niewłaściwych nieruchomości, które wcale nie są nieruchomościami podobnymi. Dlatego tak istotne jest aby czuwać nad prawidłowością wycen i tym samym wysokości odszkodowań, w miarę możliwości przy pomocy profesjonalisty. 
 
 
 
 
 

solidarna odpowiedzialność inwestora za zapłatę wynagrodzenia podwykonawcy robót budowlanych

 
W obrocie prawnym i gospodarczym regułą jest, że roboty budowlane (inwestycje) realizowane są w dużym zakresie przez podwykonawców. Wygląda to w ten sposób, że inwestor zleca wykonanie inwestycji wykonawcy, a ten angażuje podwykonawców do wykonania poszczególnych zakresów prac albo nawet ich całości. Nie jest to w żadnym wypadku zjawisko nieporządne, dzięki niemu więcej podmiotów angażuje się w wykonywanie prac i więcej podmiotów (oraz osób) ma zajęcie, a co za tym idzie - zarobek.

Patrząc na aspekt prawny tego zjawiska, należy oczywiście pamiętać o art. 356§1 Kodeksu cywilnego (k.c.), zgodnie z którym:

Wierzyciel może żądać osobistego świadczenia dłużnika tylko wtedy, gdy to wynika z treści czynności prawnej, z ustawy albo z właściwości świadczenia.

Z drugiej strony, zgodnie z art. 647(1)§1 k.c. w umowie o roboty budowlane strony ustalają zakres robót, które wykonawca będzie wykonywał osobiście lub za pomocą podwykonawców.

To zatem umowa o roboty budowlane jest dokumentem, który określa zakres robót (prac), które będą wykonywać podwykonawcy.

Tyle tytułem wstępu. Niniejszy wpis dotyczy bowiem stricte rozliczenia podwykonawców. Chodzi o sytuacje, w których wykonawcy nie płacą podwykonawcom wynagrodzenia. Oczywiście w grę wchodzi wówczas solidarna odpowiedzialność inwestora, o której mowa w art. 647(1)§5 k.c. Oznacza ona, że jeżeli wykonawca nie ureguluje wynagrodzenia podwykonawcy, za zapłatę tego wynagrodzenia odpowiedzialny będzie inwestor. Co więcej podwykonawca może żądać zapłaty wynagrodzenia nawet od razu od inwestora, nie czekając na to czy wykonawca mu zapłaci, albowiem taką możliwość daje mu solidarna odpowiedzialności za zapłatę tego wynagrodzenia po stronie wykonawcy i inwestora. 

Nawiasem mówiąc inwestor powinien zadbać nie tylko o to, aby odpowiednio określić zakres robót wykonywany przez podwykonawców, ale również o to, aby w odpowiedni sposób uregulować zasady rozliczeń regresowych pomiędzy nim a wykonawcą. W praktyce często spotyka się całkowite roszczenie regresowe, w tym sensie, że jeżeli inwestor ureguluje wynagrodzenie podwykonawcy, może żądać zwrotu całej kwoty od wykonawcy. Jeżeli tego rodzaju postanowień nie będzie w umowie pomiędzy inwestorem a wykonawcą (a wbrew pozorom takie sytuacje się zdarzają) zwrot inwestorowi będzie przysługiwał tylko w połowie (art. 376§1 zdanie drugie k.c.).

Jednakże inwestor nie zawsze będzie ponosił solidarną odpowiedzialność za zapłatę wynagrodzenia podwykonawcy. Będzie tak jedynie wówczas, gdy wyrazi zgodę na zawarcie przez wykonawcę umowy z podwykonawcą. Przyjmuje się bowiem, że taka solidarna odpowiedzialności zachodzi wyłącznie wówczas, gdy zastosowanie znajdzie art. 647(1)§2 k.c., zgodnie z którym:

Do zawarcia przez wykonawcę umowy o roboty budowlane z podwykonawcą jest wymagana zgoda inwestora. Jeżeli inwestor, w terminie 14 dni od przedstawienia mu przez wykonawcę umowy z podwykonawcą lub jej projektu, wraz z częścią dokumentacji dotyczącą wykonania robót określonych w umowie lub projekcie, nie zgłosi na piśmie sprzeciwu lub zastrzeżeń, uważa się, że wyraził zgodę na zawarcie umowy.

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Otóż w doktrynie i orzecznictwie trwają spory odnośnie do tego jakie zachowania inwestora i w jakich sytuacjach mogą zostać uznane za zgodę determinującą jego solidarną odpowiedzialność za zapłatę wynagrodzenia podwykonawców. Pewne jest za to, że taka zgoda nie przesądza o ważności umowy wykonawcy z podwykonawcą - czyli i bez zgody inwestora wspomniana umowa będzie ważna.

Kiedy zatem inwestor będzie ponosił solidarną odpowiedzialność za zapłatę wynagrodzenia podwykonawców? 

W orzecznictwie słusznie wskazuje się, że może zaistnieć jedna z następujących sytuacji (tak na przykład wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 sierpnia 2015 roku, sygnatura akt: II CSK 551/14):

1.
sprzeciw inwestora wobec zawarcia przez wykonawcę umowy z podwykonawcą - nie ma to, co do zasady, żadnego wpływu na to czy wykonawca będzie mógł korzystać z podwykonawców czy też nie, ale w takiej sytuacji inwestor nie będzie ponosił solidarnej odpowiedzialności za zapłatę wynagrodzenia podwykonawcy, którego dotyczy sprzeciw;

2.
zgoda bierna inwestora - chodzi o sytuację z art. 647(1)§2 zdanie drugie k.c., czyli wykonawca przedstawia inwestorowi umowę z podwykonawcą lub jej projekt wraz z częścią dokumentacji dotyczącą prac, które ma wykonać podwykonawca, a inwestor nie zgłasza na piśmie sprzeciwu lub zastrzeżeń, w takiej sytuacji ma inwestor ponosi solidarną odpowiedzialność za zapłatę wynagrodzenia podwykonawcy;

3.
zgoda czynna inwestora wyrażona wprost - inwestor wprost oświadcza, że zgadza się na to, aby dany podwykonawca wykonywał prace, w takiej sytuacji oczywiście inwestor ponosi solidarną odpowiedzialność za zapłatę wynagrodzenia podwykonawcy;

4.
zgoda czynna inwestora wyrażona w sposób dorozumiany - inwestor wprawdzie wprost nie oświadcza, że zgadza się na to, aby dany podwykonawca wykonywał prace, ale zachowuje się w taki sposób, że z jego zachowania wynika, iż na to się zgadza (art. 60 k.c.), w takiej sytuacji inwestor również ponosi solidarną odpowiedzialność za zapłatę wynagrodzenia podwykonawcy.
 
Jak zatem widać z powyższego, omawiana norma jest interpretowana stosunkowo szeroko., a tryb z art. 647(1)§2 zdanie drugie k.c. nie jest uznawany za jedyny sposób doprowadzenia do sytuacji, w której inwestor będzie podnosił solidarną odpowiedzialność za zapłatę wynagrodzenia podwykonawcy. Przeciwnie, orzecznictwo skupia się na art. 647(1)§2 zdanie pierwsze k.c. i na kwestii zgody inwestora, która może być wyrażona zarówno wprost, jak i w sposób dorozumiany.

O ile sprzeciw inwestora i jego zgoda bierna nie budzą większych kontrowersji, o tyle zgoda czynna inwestora, a w szczególności zgoda czynna wyrażona w sposób dorozumiany, wywołują wątpliwości zwłaszcza odnośnie do tego jakie warunki muszą zostać spełnione, aby zgodę czynną dorozumianą inwestora można było uznać za uzasadniającą jego solidarną odpowiedzialność za zapłatę wynagrodzenia podwykonawcy.

Przez szacunek dla czytelników niniejszego wpisu, którzy byli na tyle cierpliwi, że dotarli do tego miejsca, oszczędzę omawiania licznych orzeczeń dotyczących zgody czynnej, a skupię się raczej na konkluzjach, które z nich wynikają. 

Otóż w przypadku zgody czynnej wyrażonej wprost nie stawia się żadnych warunków poza tym, żeby było wiadomo odnośnie do jakiego podwykonawcy inwestor wyraża zgodę. Innymi słowy, jeżeli inwestor wprost zgodzi się, aby dany podwykonawca wykonywał prace, to zawsze będzie ponosił solidarną odpowiedzialność za zapłatę wynagrodzenia temu podwykonawcy (patrz na przykład: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 stycznia 2014 roku, sygnatura akt: V CSK 124/13, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 sierpnia 2015 roku, II CSK 551/14). U podstaw takiego poglądu, leży założenie, że skoro inwestor godzi się na danego wykonawcę, to uznaje że ma wystarczająco dużo danych, aby podjąć taką decyzję i nie dzieje mu się krzywda (volenti non fit iniuria). 

W przypadku zgody czynnej wyrażonej w sposób dorozumiany sytuacja jest bardziej skomplikowana. Przyjmuje się, że aby zachowanie inwestora mogło zostać uznane za dorozumianą zgodę na danego podwykonawcę, inwestor musi mieć wiedzę o istotnych postanowieniach umowy pomiędzy wykonawcą a podwykonawcą lub przynajmniej musi mieć możliwość uzyskania takiej wiedzy (patrz na przykład: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 czerwca 2015 roku, sygnatura akt: III CSK 370/14, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 czerwca 2008 roku, sygnatura akt: II CSK 80/08, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 6 października 2010 roku, sygnatura akt: II CSK 210/10,wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5 września 2012 roku, sygnatura akt: IV CSK 91/12, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 27 czerwca 2013 roku, sygnatura akt: III CSK 298/12, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 6 lutego 2015 roku, sygnatura akt: II CSK 327/14, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 27 maja 2015 roku, sygnatura akt: II CSK 483/14, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 czerwca 2015 roku, sygnatura akt: IV CSK 580/14). Nie chodzi przy tym o potencjalną możliwość uzyskania takiej wiedzy, lecz o realną w danej sytuacji możliwość jej uzyskania. Na inwestora nie nakłada się bowiem obowiązku kontrolowania wykonawcy i żądania przedkładania mu umów z podwykonawcami. Jednakże jeżeli przykładowo do inwestora zostanie skierowane pismo informujące go o istotnych postanowieniach umowy z podwykonawcą, to w takiej sytuacji bez wątpienia zostanie stworzona możliwość zapoznania się przez niego z tymi postanowieniami i bez znaczenia będzie to czy faktycznie się z nimi zapozna, czy też nie. Bez znaczenia jest również to z jakiego źródła inwestor uzyska wiedzę (lub możliwość jej uzyskania) i w jakim momencie. Istotne jest za to aby wiedza inwestora lub możliwość jej uzyskania dotyczyła osoby podwykonawcy, zakresu wykonywanych przez niego prac, oraz wysokości jego wynagrodzenia (lub sposobu jego ustalenia). Akurat ta ostatnia kwestia, choć wydaje się kluczowa, budziła największe kontrowersje. W mojej ocenie wiedza o wynagrodzeniu podwykonawcy lub możliwość jej uzyskania jest absolutnie podstawowa. Trudno byłoby bez niej interpretować zachowanie inwestora jako wyrażające zgodę na konkretnego podwykonawcę i zawarcie z nim umowy przez wykonawcę. Wydaje się, że podobne założenie przyjął Sąd Najwyższy wydając uchwałę z dnia 17 lutego 2016 roku (tak tak świeżynka), sygnatura akt: III CZP 108/15, w której stwierdził, iż:

Skuteczność wyrażonej w sposób dorozumiany (art. 60 k.c.) zgody inwestora na zawarcie przez wykonawcę umowy o roboty budowlane z podwykonawcą jest uzależniona od zapewnienia mu możliwości zapoznania się z postanowieniami tej umowy, które wyznaczają zakres jego odpowiedzialności przewidzianej w art. 647[1] § 5 k.c. 

Rzecz jasna, ciężar udowodnienia okoliczności uzasadniających solidarną odpowiedzialność inwestora spoczywa na podwykonawcy domagającemu się zapłaty wynagrodzenia.
 
 
 

notariusz a dowód w trybie art. 248§ Kodeksu postępowania cywilnego

 
 
Niejednokrotnie prowadząc postępowanie cywilne stykamy się z różnymi problemami dowodowymi. Jeden z takich problemów może dotyczyć przeprowadzenia dowodu z dokumentu w postaci umowy zawartej w formie aktu notarialnego. Nie zawsze mamy dostęp do takiego dokumentu, a czasem dostęp ten ograniczony jest tylko do jego fragmentów. 

 
W takiej sytuacji pierwsze co przychodzi do głowy to zastosowanie art. 248§1 Kodeksu postępowania cywilnego zgodnie z którym:

 
Każdy obowiązany jest przedstawić na zarządzenie sądu w oznaczonym terminie i miejscu dokument znajdujący się w jego posiadaniu i stanowiący dowód faktu istotnego dla rozstrzygnięcia sprawy, chyba że dokument zawiera informacje niejawne.
 
Nie ma przy tym problemu, jeżeli taką umową dysponuje druga strona sporu lub osoba trzecia. Zastosowanie wskazanego przepisu oczywiście zobowiązuje taką osobę do przedłużania dokumentu. Pytanie jednak, czy to samo dotyczy notariusza. Często bowiem jedynym pewnym posiadaczem dokumentu jest właśnie on - notariusz. Czy wówczas możemy formułować taki wniosek dowodowy? 
 
Oczywiście nie powinno być żadnych wątpliwości, że odpowiedź na to pytanie jest twierdząca. Dla zastosowania art. 248§1 Kodeksu postępowania cywilnego notariusz nie jest nikim szczególnym. Jednakże ci którzy mieli w tej kwestii jakieś wątpliwości, powinni zostać ostatecznie przekonani przez Sąd Najwyższy, który w uchwale z dnia 18 listopada 2015 roku, sygnatura akt: III CZP 69/15 stwierdził, iż:
 
Obowiązek przedstawienia dokumentu, przewidziany w art. 248§1 k.p.c., dotyczy także notariusza i obejmuje sporządzane przez niego akty notarialne.
 
Rzecz jasna formułując wniosek dowodowy oparty na art. 248§1 Kodeksu postępowania cywilnego, jak zresztą każdy inny, należy zadbać o precyzję (w tym językową) oraz podanie tezy dowodowej. Niestety cały czas kwestie te wywołują spore trudności również profesjonalnym pełnomocnikom, co w skrajnych przypadkach może doprowadzić do przegrania sprawy - znam takie przypadki.

martwe dusze w Krajowym Rejestrze Sądowym i ukryte wywłaszczenie

 
 
Problematyka tak zwanych martwych dusz w Krajowym Rejestrze Sądowym (dalej jako: KRS) wzbudzała liczne kontrowersje od samego początku funkcjonowania KRS. Chodziło o to, że nie było konkretnej procedury umożliwiającej wykreślenie z KRS podmiotów, które faktycznie nie prowadziły działalności, a nie przeprowadziły procedury likwidacyjnej lub innej prowadzącej do ustania bytu prawnego. Owszem przez lata pojawiały się koncepcje na usuwanie takich podmiotów z KRS. Jednak ich skuteczność była delikatnie mówiąc dyskusyjna.
 
 
W związku z tym z zadowoleniem przyjąć należy regulację ustawy o zmianie ustawy o krajowym rejestrze sądowym oraz niektórych innych ustaw z dnia 28 listopada 2014 roku (Dz.U. z 2014 roku, pozycja 1924), która z założenia ma porządkować omawianą kwestię. Regulacja ta budzi jednak również mieszane uczucia, o czym niżej.  
 
Przywołana nowelizacja wprowadziła do ustawy z dnia 20 sierpnia 1997 roku o Krajowym Rejestrze Sądowym (tekst jednolity Dz.U. z 2013 roku, pozycja 1203, dalej jako: ustawa o KRS) między innymi dodatkowe artykuły od 25a do 25e. Zgodnie z tą regulacją, począwszy od jej wejścia w życie w dniu 1 stycznia 2015 roku, sąd rejestrowy z urzędu wszczyna postępowanie o rozwiązanie podmiotu wpisanego do KRS bez przeprowadzenia postępowania likwidacyjnego jeżeli zaistnienie co najmniej jeden z poniższych przypadków:

 
    1. oddalając wniosek o ogłoszenie upadłości lub umarzając postępowanie upadłościowe, sąd upadłościowy stwierdzi, że zgromadzony w sprawie materiał daje podstawę do rozwiązania bez przeprowadzania postępowania likwidacyjnego - jest to nowa instytucja dodana do ustawy z dnia 28 lutego 2003 roku prawo upadłościowe i naprawcze (Dz.U. z 2012 roku, pozycja 1112);
       
 
    1. oddalono wniosek o ogłoszenie upadłości lub umorzono postępowanie upadłościowe z tego powodu, że majątek niewypłacalnego dłużnika nie wystarcza na zaspokojenie kosztów postępowania;
       
 
    1. wydano postanowienie o odstąpieniu od postępowania przymuszającego lub jego umorzeniu;
 
    1. mimo dwukrotnego wezwania sądu rejestrowego nie wykonano innych obowiązków, o których mowa w art. 24 ust. 1 ustawy o KRS.
 

W toku postępowania o wykreślenie podmiotu wpisanego do KRS bez przeprowadzenia postępowania likwidacyjnego sąd rejestrowy bada czy zachodzą dwie okoliczności, a mianowicie:
 
 
    1. czy podmiot posiada zbywalny majątek;
 
    1. czy podmiot faktycznie prowadzi działalność.
 
 
O wszczęciu postępowania sąd rejestrowy zawiadamia podmiot, którego dotyczy wniosek - jeżeli jest to możliwe (wpisany aktualny adres oraz istniejący organ uprawniony do reprezentowania podmiotu) oraz zamieszcza ogłoszenie.
 
Jeżeli sąd rejestrowy w toku postępowania dojdzie do przekonania, że dany podmiot nie posiada zbywalnego majątku i nie prowadzi faktycznie działalności, wydaje orzeczenie o rozwiązaniu tego podmiotu bez przeprowadzenia postępowania likwidacyjnego oraz zarządza jego wykreślenie z KRS. Orzeczenie takie podlega ogłoszeniu. W przeciwnym wypadku postępowanie zostaje umorzone. Umorzeniem powinno zakończyć się również postępowanie, jeżeli pomimo przesłanek do rozwiązania, sąd rejestrowy poweźmie wiadomość, iż zachodzą istotne okoliczności przemawiające przeciwko rozwiązaniu tego podmiotu bez przeprowadzania postępowania likwidacyjnego, w tym w szczególności uzasadnione interesem wierzyciela.
 
Jednakże, co istotne, istnienie niezaspokojonych zobowiązań ciążących na podmiocie wpisanym do KRS lub nieściągalnych wierzytelności nie wyłącza możliwości orzeczenia o rozwiązaniu tego podmiotu bez przeprowadzania postępowania likwidacyjnego,
 
Warto przy tym zwrócić uwagę na regulację art. 25e ustawy o KRSregulacja ta ma bowiem niepostrzeżenie szerszy zakres niż art. od 25a do 25d ustawy o KRS. Z treści art. 25e ust. 1 wynika bowiem, że Skarb Państwa nabywa z mocy prawa, z chwilą wykreślenie podmiotu z KRS, mienie pozostałe po wykreślonym z KRS podmiocie, bez względu na przyczynę wykreślenia - jeżeli mieniem tym nie rozporządził przed wykreśleniem właściwy organ.
 
Powyższa regulacja jest co najmniej kontrowersyjna, albowiem przewiduje de facto wywłaszczenie mienia podmiotów wykreślanych z KRS i ich założycieli (w szczególności wspólników i akcjonariuszy), jeżeli mieniem tym nie rozporządził w inny sposób właściwy organ. Trudno przy tym dociec co ustawodawca miał na myśli wspominając o rozporządzeniu mieniem przez właściwy organ. W szczególności nie wiadomo czy organem tym, będą również likwidatorzy. Ma to kolosalne znaczenie, gdyż okazuje się, że jeżeli spółka wpisana do KRS przeprowadzi likwidację, zaspokoi wierzycieli, a następnie likwidatorzy rozporządzą mieniem na rzecz wspólników i doprowadzą do wykreślenia spółki z KRS, to jeżeli nie zostaną oni uznani za właściwy organ i tak dojdzie do wywłaszczenia mienia spółki.
 
Ponadto powyższa regulacja budzi wątpliwości co do swojej zgodności z Konstytucją, która wywłaszczenie dopuszcza jedynie na cele publiczne i jedynie za słusznym odszkodowaniem (art. 21 ust. 2 Konstytucji).
 
Zgodnie z dalszymi ustępami art. 25e ustawy o KRS Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność z nabytego mienia za zobowiązania podmiotu wykreślonego z KRS.
 
Zamiast odszkodowania za wywłaszczenie, mamy natomiast w omawianej sytuacji art. 25e ust. 3 i 4 ustawy o KRS zgodnie z którymi wspólnicy, członkowie spółdzielni i inne osoby uprawnione do udziału w majątku likwidacyjnym mogą dochodzić swoich praw, tylko wtedy gdy reprezentują łącznie co najmniej 2/3 głosów i wykażą, że wszyscy wierzyciele zostali zaspokojeni lub zabezpieczeni. 
Przy czym przez dochodzenie swoich praw należy rozumieć roszczenia windykacyjne i o zapłatę kierowane przeciwko Skarbowi Państwa. Nie wnikając w tym miejscu w szczegóły warto podkreślić, iż dochodzenie roszczeń przeciwko Skarbowi Państwa wiąże się z określoną specyfiką, bynajmniej nie ułatwiającą dochodzenia tych roszczeń. W tym kontekście wykazanie zaspokojenia lub zabezpieczenia wszystkich wierzycieli może być bardzo problematyczne. Statio fiscii reprezentującym Skarb Państwa w tego rodzaju sporach sądowych będzie starosta właściwy ze względu na ostatnią siedzibę podmiotu wykreślanego z KRS. 
Żeby było jeszcze ciekawiej ustawodawca przewidział, że wspomniane wyżej roszczenia wygasną, jeżeli nie będą dochodzone przeciwko Skarbowi Państwa w terminie roku od chwili nabycia mienia przez Skarb Państwa. 
 
Tym samym zamiast słusznego odszkodowania za wywłaszczenie mamy konieczność wytaczania powództwa przeciwko Skarbowi Państwa oraz wygaśnięcie roszczenia po upływie roku od wykreślenia podmiotu z KRS, jeżeli nie będzie w tym czasie dochodzone. Nie wiadomo przy tym czy i jaki wpływ na bieg terminu wygaśnięcia roszczenia będzie miało ewentualne zawezwanie do próby ugodowej. 
Tego rodzaju mechanizm zagospodarowania mienia i dochodzenia roszczeń powinien w zasadzie rozwiewać wątpliwości co do konstytucyjności omawianego rozwiązania. W mojej ocenie w sposób oczywisty jest ono niezgodne z Konstytucją. Pytanie tylko czy i kiedy Trybunał Konstytucyjny zostanie wywołany do tablicy oraz jak zareaguje.
 
Warto również wspomnieć, że w przypadku wywłaszczania własności nieruchomości lub użytkowania wieczystego, nabycie tych praw stwierdza w drodze decyzji starosta właściwy ze względu na położenie nieruchomości. Ciekawe jest przy tym w jaki sposób organy administracji (starostowie) będą ustalały krąg stron postępowania administracyjnego? Wiadomo natomiast, że data wydania decyzji przez starostę nie ma żadnego wpływu na wygaśnięcie roszczeń przeciwko Skarbowi Państwa. Oznacza to, że tak jak w przypadku dróg publicznych, decyzje deklaratoryjne mogą być i będą wydawane długo po wygaśnięciu roszczeń przeciwko Skarbowi Państwa. W związku z tym, może być tak, że osoby zainteresowane dowiedzą się o wywłaszczeniu nieruchomości w momencie, w którym już nie będą mogły dochodzić roszczeń przeciwko Skarbowi Państwa. 
Uprzedzając ewentualne pytania od razu wskażę, że tego rodzaju mechanizm Trybunał Konstytucyjny uznał już za... zgodny z Konstytucją wyrokiem z dnia 19 maja 2011 roku, sygnatura akt: K 20/09 wydanym na kanwie art. 73 ust. 4 ustawy z dnia 13 października 1998 roku przepisy wprowadzające ustawy reformujące administrację publiczną (Dz.U. numer 133, pozycja 872, ze zmianami).
 
Dokonując podsumowania należy stwierdzić, że po raz kolejny ustawodawca zaserwował nam danie składające się ze znośnego kotleta i zgniłego jaja w postaci zakamuflowanego wywłaszczenia ukrytego pośród przepisów dotyczących instytucji rozwiązania podmiotu bez przeprowadzenia postępowania likwidacyjnego.

formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

obserwatorzy

Copyright © paragrafowanie